<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244</id><updated>2012-01-19T00:25:45.667+01:00</updated><category term='ku górze'/><category term='moje myśli'/><category term='cytaty'/><category term='z listy życzeń'/><category term='codzienność'/><category term='rozmaitości'/><title type='text'>Dzielna</title><subtitle type='html'>&lt;i&gt;Dzielna kobieta - trudno o taką, jej wartość przewyższa perły...&lt;/i&gt;&lt;br&gt;
Przypowieści Salomona 31:10-31</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>53</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-419091903343388495</id><published>2012-01-17T21:48:00.003+01:00</published><updated>2012-01-17T22:21:27.150+01:00</updated><title type='text'>Co my tu mamy? Kuchenne improwizacje odc. 1.</title><content type='html'>Spotkanie z bakłażanem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Kazimierzu Dolnym jest restauracja, której nie umiem ominąć. "U Fryzjera" można najeść się do syta potrawami z tradycji żydowskiej i nie tylko.&lt;br /&gt;Jednym ze specjałów odkrytym przeze mnie ostatnio była sałatka z bakłażana.&lt;br /&gt;Próbowałam ją odtworzyć i wyszło mi nieźle, domyślam się też co powinnam następnym razem poprawić.&lt;br /&gt;Niesamowitość sałatki polega na dwóch rzeczach:&lt;br /&gt;- jest na prawdę prosta w przygotowaniu&lt;br /&gt;- w smaku i konsystencji przypomina smakowite śledzie na biało&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bakłażana należy obrać, pokroić w spora kostkę, osolić i posypać pieprzem, wrzucić na rozgrzaną oliwę. Przesmażyć lekko, potem dusić pod przykryciem na małym ogniu aż zmięknie i skurczy się o jakąś 1/3 objętości, byle nie rozmiękł za bardzo.&lt;br /&gt;Właściwie to zanim się wrzuci bakłażana należałoby w owej oliwie lekko podsmażyć ząbek lub dwa czosnku.&lt;br /&gt;Zaduszone warzywo sobie stygnie, w międzyczasie kroimy cebulę na cienkie półplasterki. Żeby uniknąć cebulowego tchnienia można pokrojoną włożyć do miseczki i na minutę zalać wrzącą wodą a potem odsączyć.&lt;br /&gt;Ostatnim składnikiem jest sos majonezowy. Użyłam 3 czubatych łyżek majonezu i 2 łyżek jogurtu naturalnego. Do tego sporo pieprzu.&lt;br /&gt;Całość wymieszać, podawać schłodzoną.&lt;br /&gt;Nie trzeba się bać przypraw, ja użyłam samego pieprzu i soli ale w dużej ilości, fioletowy ludek jet mało wyrazisty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak.&lt;br /&gt;To było na Sylwestra.&lt;br /&gt;A dziś wróciłam do domu głodna i otworzyłam lodówkę szukając "czegoś".&lt;br /&gt;Znalazłam jeszcze jednego bakłażana (się nie zmieścił ostatnio do miski na trzeciego), odrobinę boczku w kawałeczkach i pół cebuli.&lt;br /&gt;Przesmażyłam, dusiłam chyba 20 minut. Skleciłam sos z majonezu, śmietany tym razem, sporej ilości pieprzu i wyciśniętego grubego plastra cytryny.&lt;br /&gt;Pochłonęłam na ciepło nim kot Aspar się zorientował.&lt;br /&gt;Wyglądało mało ciekawie, smakowało wybornie. Jedynie zwiększyłabym ilość boczku i cebuli.&lt;br /&gt;Czyli jak się chce, można bez problemu bakłażana zjeść w pojedynkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnie przez niedomiar boczku pochłonęłam niedużo później prawie całą tabliczkę czekolady i trzy garści bakalii... Albo to przez ten mróz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Improwizacje z bakłażanem uznaję za udane.&lt;br /&gt;Na prawdę ciekawe warzywo.&lt;br /&gt;Sporo czasu początkowo zajęło mi nieprzyzwoite macanie pana bakłażana, nie da się go porównać do niczego innego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-419091903343388495?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/419091903343388495/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2012/01/co-my-tu-mamy-kuchenne-improwizacje-odc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/419091903343388495'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/419091903343388495'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2012/01/co-my-tu-mamy-kuchenne-improwizacje-odc.html' title='Co my tu mamy? Kuchenne improwizacje odc. 1.'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-2836959677977646374</id><published>2012-01-17T21:36:00.002+01:00</published><updated>2012-01-17T21:46:16.534+01:00</updated><title type='text'>Śnieg roku 2012</title><content type='html'>Jest w końcu biało.&lt;br /&gt;Kalendarz wciąż trzyma znacznik na Wigilii.&lt;br /&gt;Czyli jak chciałam: białe Święta.&lt;br /&gt;Dziwny był to rok...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z nowym rokiem przypomniało mi się, że można by porozmyślać, pobiegać palcami po klawiaturze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z względnie dzielnych rzeczy oddałam wczoraj krew. Dopiero, gdy zostałam osobiście poproszona, zdecydowałam się nie odkładać na później. Teraz postaram się częściej pamiętać, pierwszy raz przeżyłam nieźle i osiem tabliczek czekolady całkowicie mi zrekompensowało wszelki dyskomfort.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A z chwil szczęśliwych byłam w niedzielę w SCh Północ. Po obu stronach miałam dwóch najbliższych mi mężczyzn, których głos w śpiewie brzmi cudnie. Jest coś niesamowitego, gdy brzmienie głosów tylu ludzi w jednym miejscu zlewa się w jedno harmonijne "Alleluja!"...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-2836959677977646374?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/2836959677977646374/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2012/01/snieg-roku-2012.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/2836959677977646374'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/2836959677977646374'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2012/01/snieg-roku-2012.html' title='Śnieg roku 2012'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-2309311621398173371</id><published>2011-10-28T23:37:00.003+02:00</published><updated>2011-10-28T23:56:10.046+02:00</updated><title type='text'>Są takie dni</title><content type='html'>Chciałam napisać wiersz.&lt;br /&gt;Miał opowiadać o tym, jak łatwo czasem mi się złościć.&lt;br /&gt;Złość miałam wyjaśnić tym, że z natury jestem bojaźliwa.&lt;br /&gt;Straszne czasem zdaje mi się, że możemy się różnić. Bo gdybyśmy byli tacy sami, to na pewno...&lt;br /&gt;Nie, nie byłoby lepiej.&lt;br /&gt;Lepiej miałoby być, choć nie wiem sama względem czego.&lt;br /&gt;Chyba samych moich wymyślonych obaw, że być może w przyszłości się nie zrozumiemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może boję się marazmu, monotonii.&lt;br /&gt;A co robię, by ich uniknąć?&lt;br /&gt;Cieszę się z każdego wieczora spędzonego jak ostatnio. Wciąż nie mam dość, tylko myślę, że dobrze byłoby czasem coś zmienić. No i tak jest, więc o co właściwie mi chodzi?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałam napisać wiersz.&lt;br /&gt;Jednak słowa się nie składały, ani myśli i właściwie nie wiem o czym miał być.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałam... Chcę nadal być...&lt;br /&gt;A może nawet za bardzo?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-2309311621398173371?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/2309311621398173371/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2011/10/sa-takie-dni.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/2309311621398173371'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/2309311621398173371'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2011/10/sa-takie-dni.html' title='Są takie dni'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-3901720705143271447</id><published>2011-10-24T19:14:00.002+02:00</published><updated>2011-10-24T19:36:57.763+02:00</updated><title type='text'>Decyzje, wybory i takie tam</title><content type='html'>Zamiast szukać literatury do pracy licencjackiej namiętnie zamyślam się nad czasem.&lt;br /&gt;Czuję dobrze, że jestem i żyję teraz, dumam o tym co było i co będzie.&lt;br /&gt;To niesamowite, być w teraźniejszości.&lt;br /&gt;Przecież ona nie istnieje!&lt;br /&gt;Piszę teraz. Ale gdy stawiam kropkę początek zdania jest już w przeszłości. Gdy myślę o przyszłości,m myśl przemija. I gdyby dzielić chwilę oddechu czy przyciśnięcia klawisza to właściwie składają się z tego, co zaraz będzie i z tego, co właśnie było.&lt;br /&gt;Z określeniem najmniejszej jednostki czasu jest gorzej, niż z atomem. Im lepszy mikroskop, tym bardziej nie da się wyodrębnić "teraz".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem szczęśliwa.&lt;br /&gt;Skąd wiem?&lt;br /&gt;Wystarczy się przyjrzeć, dużo się przeciągam i dużo marzę, wierząc w przyszłość w jasnych barwach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak jak już wszystko się potoczy pomyślnie, jak już mi się zachce i napiszę tę część teoretyczną, znów trzeba będzie się zdecydować, co dalej.&lt;br /&gt;Uparcie myślę właśnie o tym. Już za wiele pomysłów.&lt;br /&gt;Udało mi się odnaleźć możliwość zajęcia się plastyką na miarę moich możliwości. Pilnie rozglądam się za muzyką i jestem pod wrażeniem pomysłów Carla Orffa. Tylko co, gdzie, jak..?&lt;br /&gt;W czasie warsztatów z bajkowania (rzecz niezmiernie ciekawa) uświadomiłam sobie, że to na prawdę nie takie popularne, marzyć przede wszystkim o założeniu rodziny. Bo właściwie patrzę na wszystko co robię z tej perspektywy, przecież nie chcę być kurą domową na pełen etat, od tego się tetryczeje i głupnie. Chcę też się czymś zająć, gdy reszty też nie będzie w domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dom, dom, dom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jest moje marzenie.&lt;br /&gt;Uwierzyłam, że mogę stworzyć coś więcej, niż ogród wokół domu, to okazało się nie dla mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwierzyłam...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyż nie od tego się wszystko zaczyna?&lt;br /&gt;Uwierzyć.&lt;br /&gt;Dopuścić, że coś jest możliwe, że chociaż prawdopodobne.&lt;br /&gt;I nagle tak wiele staje się możliwe.&lt;br /&gt;Tyle sensu w życiu można znaleźć przez dar wiary.&lt;br /&gt;Ważne tylko, by pielęgnować to, co się już powołało do życia w swojej głowie. Umierająca wiara boli podobnie jak złamane serce. Bardzo podobnie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwilowo za dużo myślenia.&lt;br /&gt;Zacząć działać, miast mędrkowania, od czego mi trzeba.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-3901720705143271447?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/3901720705143271447/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2011/10/decyzje-wybory-i-takie-tam.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/3901720705143271447'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/3901720705143271447'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2011/10/decyzje-wybory-i-takie-tam.html' title='Decyzje, wybory i takie tam'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-7032172004431951270</id><published>2011-08-19T23:09:00.003+02:00</published><updated>2011-10-24T19:01:16.404+02:00</updated><title type='text'>Sierpniowa noc z górami w pamięci</title><content type='html'>Wieczór.&lt;br /&gt;Mieszkanie brzmi senną ciszą.&lt;br /&gt;Za oknem cykają świerszcze, w pokoju świeci się lekko lampka nocna a w kuchni szepcze piekarnik.&lt;br /&gt;Ciasto bananowe w okrągłej formie rośnie, rumieni się, zaczyna pachnieć przyjemnie.&lt;br /&gt;Zaglądam jak mu idzie, moje oczy odbijają się w ciemnym pasku nad szybą.&lt;br /&gt;Pogrążam się w zadumie.&lt;br /&gt;Po chwili niepewnie, ze zdziwieniem odkrywam, że chciałabym coś napisać. Dawno tego nie robiłam, coraz rzadziej czuję na to chęć.&lt;br /&gt;Ileż wydarzyło się przez ostatni rok.&lt;br /&gt;O tej porze rok temu byłam w Stanach, tęskniłam już trochę za domem. Spodziewałam się, że od jesieni pochłonie mnie nauka na dwóch kierunkach. Do głowy nie przyszło mi nic na podobieństwo ognistego, improwizowanego tanga, którego teraz nigdy nie zapomnę. Przyszłość zdawała się zupełnie inna, niż się potoczyło życie i niż zdaje się teraz.&lt;br /&gt;W rozrachunku sumienia mogę powiedzieć uczciwie, że staję się coraz bardziej dzielna.&lt;br /&gt;Czy jednak nie za bardzo samo-dzielna?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Często się modlisz na tym wyjeździe?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlitwa dla mnie to rozmowa. Z najdziwniejszym Przyjacielem,jakiego można mieć. Bez powątpiewania uważam, że bardzo ważne jest o niej pamiętać. To, o czym i w jaki sposób się rozmawia oczywiście jest bardzo istotne. Jednak jeśli mowa o budowaniu zaufania i relacji to przede wszystkim trzeba w ogóle rozmawiać. Tym bardziej, jeśli nie ma się na biurku ani w portfelu zdjęcia przypominającego o istnieniu Owego Przedziwnego.&lt;br /&gt;Jeśli się nie pyta, nie opowiada się, nie dzieli się zmartwień i radości jak można liczyć na to, że dostanie się jakiś znak, odpowiedź, sugestię czy zwykłe poczucie, że On jest?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Nie bardzo...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej lubię modlić się sama, spacerując i śpiewając. Najlepiej pośród przyrody. Czasem po cichu, w tłumie, gdzie jest się jeszcze bardziej samotnym niż daleko od ludzi.&lt;br /&gt;To nie jest usprawiedliwienie dla zwykłego zapominania.&lt;br /&gt;Zapominam o modlitwie tak, jak o tym, by zadzwonić do babci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest mi... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wstyd.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Zapominam nawet słowa piosenek, które ułatwiały mi skupienie i wybranie odpowiedniego numeru.&lt;br /&gt;Dzielna kobieta znów okazuje się małą dziewczynką.&lt;br /&gt;Może już nie tak nieporadną, ale zakłopotaną przez własne gapiostwo i zapominalstwo.&lt;br /&gt;Wciąż nad sobą pracować, sprawdzać się, wyznaczać cele i dążyć do nich wytrwale.&lt;br /&gt;Zawsze było to w mojej naturze. Kiedyś dopadło mnie poczucie beznadziei i niemożności osiągnięcia czegokolwiek. Teraz znów mogę być spokojna i szczęśliwa, wyłapywać co jakiś czas kolejne rzeczy do naprawienia. Pracować, wciąż się uczyć&lt;br /&gt;Jednocześnie delektować się życiem, ludźmi, przyrodą, uczuciami, marzeniami...&lt;br /&gt;W zasadzie czuję że żyję.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-7032172004431951270?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/7032172004431951270/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2011/08/sierpniowa-noc-z-gorami-w-pamieci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/7032172004431951270'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/7032172004431951270'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2011/08/sierpniowa-noc-z-gorami-w-pamieci.html' title='Sierpniowa noc z górami w pamięci'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-24142292433989284</id><published>2011-03-07T21:39:00.001+01:00</published><updated>2011-03-07T21:41:08.276+01:00</updated><title type='text'>Biały kamyk</title><content type='html'>Obj. 2:17&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów. Zwycięzcy dam nieco z manny ukrytej i kamyk dam mu biały, a na kamyku tym wypisane nowe imię, którego nikt nie zna, jak tylko ten, który je otrzymuje.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;(BW)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja nastoletnia wyobraźnia karmiła się zawsze z lubością baśniami, naturalnie, jak u każdego dziecka przynajmniej przez jakiś czas. Z biegiem lat nie przeszło mi jednak za bardzo. Mimo że nauczyłam się zwykle odróżniać świat fikcyjny od rzeczywistego - upodobanie do magicznych rozwiązań w kontekście rzeczywistym nigdy mi nie przeszło, przynajmniej na poziomie upodobań czytelniczych i twórczych.&lt;br /&gt;Stąd też krainy człekokształtnych o spiczastych uszach, fioletowych oczach i magicznych zdolnościach, dosiadających skrzydlatych wierzchowców, to norma moich snów i wyobrażeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W świecie fantastycznym wiele jest niesamowitych rzeczy. Poza światłami czarów niczym skrawkami zorzy polarnej i niespotykanymi dźwiękami o wielkiej mocy, w świecie moich wyobrażeń każde słowo, gest i symbol mają ogromną wagę i moc sprawczą, której nikt nie ignoruje. Zwyczajnie jeśli ktoś ich nie dostrzega bądź nie respektuje - nie ma jak przeżyć w tym świecie, poniekąd dzikim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ukryta manna. Czymże ona jest?&lt;br /&gt;Naród izraelski był karmiony przez Boga manną na pustyni, jednak nikt z ludzi nie mógł jej gromadzić na zapas. Schowana do dzbanów nie nadawała się do niczego w krótkim czasie. Pan zsyłał każdego ranka tyle, by każdy mógł się nasycić.&lt;br /&gt;Cudowny to pokarm. I czeka ukryty w dobrych do niego naczyniach na tych, którzy wierząc Panu oczekują spotkania z nim i zastanawiają się, jak owa strawa wygląda, jak smakuje, jak syci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak mojej wyobraźni ostatnio upodobał się dalszy fragment, nie tak oczywisty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mały, biały kamyk, na którym będzie moje nowe imię, wypisane ręką wolą Najwyższego, jedynie do mojej wiadomości.&lt;br /&gt;Jakie to wspaniałe!&lt;br /&gt;Od dzieciństwa marzyłam o jakimś niespotykanym imieniu, o pseudonimie, ktory mówiłby coś o mnie, który może byłby znany jedynie wybranym.&lt;br /&gt;I olśniewa mnie nagle, że w momencie chrztu, nowych narodzin, Tata nadaje swojemu dziecku nowe imię, takie tylko od niego, specjalnie dla swojego nowego stworzenia.&lt;br /&gt;Od urodzin czeka na chrześcijanina prezent, taka tajemnica przewiązana wstążką, aż do dnia osiągnięcia dojrzałości, spotkania twarzą w twarz z Nieogarnionym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po dziecięcemu zdaje mi się, że to po prostu miłość, że On czeka na każde swoje dziecko z przyszykowanym drobnym, tajemnym upominkiem, by dzielić z każdym z osobna słodki sekret wyjątkowego imienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po nastoletniemu widzę już w swojej wyobraźni, że może ten kamyk jest lekko spłaszczony, obły, jajowaty w kształcie. Mieści się w zamkniętej dłoni. Ma mleczny, opalizujący srebrzyście kolor i wydaje się zwyczajnym kamykiem. A jak jego właściciel wpatruje się w ten delikatny błysk, przed jego oczami z wewnętrznej mgły wyłania się błękitny, świetlisty wyraz. Nowe imię.&lt;br /&gt;Ach, to sam Pan Bóg wypisał to imię w kamyku swoim słowem.&lt;br /&gt;Powiada się, że po charakterze pisma można poznać człowieka. Jakież te litery muszą być niewyobrażalne, skoro odzwierciedlają charakter Boga!&lt;br /&gt;Gdyby tak przypadkiem ów kamyk dostał się w ręce bożego dziecka jeszcze tu, na ziemi, z pewnością byłby niebywałym artefaktem.&lt;br /&gt;Nawet, gdyby nie posiadał żadnych nadnaturalnych mocy, bez wątpienia świecił by światłem nieba, tak innym od wszelkich świateł nam znanych.&lt;br /&gt;Ale nie ma takiej opcji, upominek ten czeka...&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że będzie miał małą dziurkę, by dało się go nosić na rzemyku. Albo łańcuszku. Albo czymkolwiek, co tam będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro to czytasz możesz mieć pewność, że i Tobie życzę otrzymania kiedyś takiego niesamowitego prezentu.&lt;br /&gt;Może nawet będziemy mieć okazję radośnie pokazać sobie nawzajem jak wyglądają nasze niepowtarzalne prezenty urodzinowe?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A to jeszcze nic, tyle wspaniałych rzeczy na nas tam czeka, tyle szczęścia..!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-24142292433989284?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/24142292433989284/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2011/03/biay-kamyk.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/24142292433989284'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/24142292433989284'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2011/03/biay-kamyk.html' title='Biały kamyk'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-1347488236965433324</id><published>2011-02-22T20:26:00.000+01:00</published><updated>2011-02-22T20:28:17.411+01:00</updated><title type='text'>zimowy czas</title><content type='html'>&lt;p style="margin-bottom: 0in;" lang="pl-PL"&gt;Szłam dziś do domu, właściwie przed chwilą. Na środku ulicy siedziała puszysta kotka. Ujrzawszy mnie z daleka zaczęła miauczeć.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0in;" lang="pl-PL"&gt;Podeszłam. Popatrzyła na mnie dużymi oczami. Powiedziałam jej, by zeszła ze środka, bo to przecież niebezpieczne. Przesunęła się do krawężnika i odprowadziła mnie spojrzeniem.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0in;" lang="pl-PL"&gt;Po policzku spłynęło mi kilka łez.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0in;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0in;" lang="pl-PL"&gt;Każdy kot miauczy inaczej, mruczy inaczej, rusza się odmiennie.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0in;" lang="pl-PL"&gt;Moja kotka dała mi się dobrze poznać przez prawie dziewięć lat.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0in;" lang="pl-PL"&gt;Większość nocy w tym czasie spędziłyśmy pod jedną kołdrą, spała na moim brzuchu i pocieszała mnie swoją niezmienną obecnością zawsze, gdy czułam się sama lub smutna.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0in;" lang="pl-PL"&gt;Cicho budziła mnie w nocy, gdy coś chciała, czy to dotykając łapką ust lub powiek, czy wąchając namiętnie mój nos. Słyszałam jej zawsze przydługi pazurek u tylnej łapy, gdy stukał o podłogę w rytm kroków.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0in;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0in;" lang="pl-PL"&gt;Jednak ona już nie stąpa cichutko po nocy.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0in;" lang="pl-PL"&gt;Czasem zdaje mi się, że przemknie jej cień, ale to tylko złudzenia.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0in;" lang="pl-PL"&gt;Przedwczoraj miauknęła po raz ostatni.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0in;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0in;" lang="pl-PL"&gt;Nie moja to rzecz, wiedzieć co się dzieje z kocim tchnieniem, gdy wyfrunie z pyszczka, by już nie wrócić do puchatego ciała.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0in;" lang="pl-PL"&gt;Dziękuję tylko Bogu, że obdarzył nas wrażliwością na życie. Że dzięki temu możemy mieć towarzyszy w tych maleńkich. Bo wbrew pozorom, to bardzo wiele, mieć się do kogo przytulić, móc posłuchać oddechu i bicia serca, stworzyć więź wzajemnej przynależności.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0in;" lang="pl-PL"&gt;A od zwierzęcia przecież nigdy nie otrzymamy rany, jeśli wykażemy choć odrobinę zrozumienia dla jego natury.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0in;" lang="pl-PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0in;" lang="pl-PL"&gt;Smutek..&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0in;" lang="pl-PL"&gt;Słono-gorzki smak.&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0in;" lang="pl-PL"&gt;A życie płynie dalej, mróz za oknem..&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-1347488236965433324?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/1347488236965433324/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2011/02/zimowy-czas.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/1347488236965433324'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/1347488236965433324'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2011/02/zimowy-czas.html' title='zimowy czas'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-1912928110584266169</id><published>2011-02-02T10:04:00.003+01:00</published><updated>2011-02-02T10:23:50.278+01:00</updated><title type='text'>Początek lutego</title><content type='html'>Pustki w ostatnich miesiącach odzwierciedlają, jak wiele mam na głowie.&lt;br /&gt;Studiuje mi się nieźle na dwóch kierunkach dziennych i czasu starcza na styk jeszcze po trochu dla ludzi, którzy o niego się dopominają w taki czy inny sposób.&lt;br /&gt;Prowadzenie rozważań tu zeszło na dalszy plan.&lt;br /&gt;Dziś jednak jestem po przedostatnim egzaminie, z 9 w ciągu dwóch tygodni, został tylko jeden ustny, raczej formalność.&lt;br /&gt;To nie tak, że ferie już, czy brak innych zajęć. Raczej ogromna ochota podzielenia się anegdotką egzaminu z matematyki, którego perspektywa spędzała mi sen z powiek i byłam niemal pewna, że nie zdam i dojdę do nerwicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedziela wieczór. Wiem, że powinnam przynajmniej trochę się pouczyć, ale na słowo matematyka oczy same mi się zamykają, wolę nie myśleć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniedziałek. Wracam do domu przed 19 i tylko gorycz wspomnień z traumą matematyczną z liceum ogarnia moje myśli, wyżalam się wszystkim i rozważam dezercję z egzaminu, skoro nawet przypadkiem mam zwolnienie lekarskie. Godzinę spędzam rozmawiając z Vi i z moją Dużą Siostrą, jakoś lżej się robi.&lt;br /&gt;Werdykt prosty: spać, niech się dzieje co chce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtorek. Oczywiście nie wstałam wcześniej, lenistwo i niechęć do życia urosły do absurdalnych rozmiarów.  Na egzamin poszłam, prawie się spóźniłam.&lt;br /&gt;Rozwiązałam połowę zadań, bez żadnej pewności, czy dobrze. Wyszłam z głupim wrażeniem, że nawet nie mogę mieć pewności, że będę poprawiać tym razem, bo jakiś cień szansy na zaliczenie przecież jest.&lt;br /&gt;Odwiedziłam chorowitka, usiadłam na łóżku i gdy wyszedł i zamknął drzwi - rozpłakałam się milcząco. Paskud znów miał intuicję, więc po sekundzie był już znów przy mnie, pocieszając. A chciałam sobie pokapać sama, heh.&lt;br /&gt;Po południu miała być druga część, ustna. Nie przygotowałam się zanadto, myśląc że to już nie ma znaczenia. Przyjechałam na miejsce i po drodze przeczytałam temat, który miałam prezentować. Gdy stałam w kolejce (ponad godzinę), przypomniano mi, że pani lubi wierszyki i wszelkie przejawy artystycznej kreatywności.&lt;br /&gt;Wzięłam zatem ołówek do ręki, chwyciłam melodię, krążącą po głowie od paru dni i ułożyłam piosenkę o asymptocie, a co mi tam, może zdam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nastąpił moment kulminacyjny dnia wczorajszego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Weszłam, zaśpiewałam.&lt;br /&gt;Usłyszałam wzdychający zachwyt i obsypano mnie workiem komplementów.&lt;br /&gt;"Odpowiedziała pani śpiewająco".&lt;br /&gt;W indeksie 5.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Praca pisemna nie została nawet zlokalizowana (zwykle przeglądana jest przy odpowiadającym).&lt;br /&gt;Matematyki koniec na studiach mych inżynierskich, ja nadal nie mam zielonego (ani szarego) pojęcia o pochodnych i całkach a i funkcje nie całkiem ogarniam.&lt;br /&gt;Piątka w indeksie jest.&lt;br /&gt;Bo studia, proszę państwa, to bardzo poważna rzecz.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-1912928110584266169?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/1912928110584266169/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2011/02/poczatek-lutego.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/1912928110584266169'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/1912928110584266169'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2011/02/poczatek-lutego.html' title='Początek lutego'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-5109849888522285858</id><published>2010-10-17T20:54:00.002+02:00</published><updated>2010-10-17T21:07:01.291+02:00</updated><title type='text'>X, 6</title><content type='html'>Zobacz też:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://zycie-i-droga.blogspot.com/2010/10/niedzielny-wpis-odcinek-6.html"&gt;Zim&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://jesusfreak.pl/?p=2698"&gt;JF&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie zabijaj.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wbijaj noża w plecy. Ani przyjacielowi, ani wrogu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie odbieraj życiodajnej nadziei.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie skąp kolejnej szansy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie kłam, sprowadzając na ścieżkę bólu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie krzywdź,&lt;br /&gt;Nie pozwalaj na śmierć człowieka wewnętrznego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie skazuj na samotność, ponoć gorsza jest niż śmierć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doceń życie.&lt;br /&gt;Własne i cudze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co więcej mamy? Nawet jego czas i długość nie są w naszych rękach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A życie jest przecież cudem, nieprawdaż?&lt;br /&gt;Jeśli tak nie uważasz - pokaż mi, jak stwarzasz je z niczego.&lt;br /&gt;Wtedy może rozważę, czy wypada, byś uśmiercał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miej szacunek do żywych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idź w stronę Światła i nie zasłaniaj go przed innymi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Nim jest życie wieczne,&lt;br /&gt;nie odmawiaj ludziom dostępu do Niego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przecież człowiek jest tak cudowną istotą, tak niepowtarzalną.&lt;br /&gt;Nie widzisz?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-5109849888522285858?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/5109849888522285858/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/10/x-6.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/5109849888522285858'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/5109849888522285858'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/10/x-6.html' title='X, 6'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-5890840521031173470</id><published>2010-09-23T10:45:00.000+02:00</published><updated>2010-09-23T10:46:08.326+02:00</updated><title type='text'>Dzień pierwszy jesieni</title><content type='html'>Nie, ach w cale, absolutnie,&lt;br /&gt;nie zupełnie,&lt;br /&gt;może trochę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzeczywistość wciąż ta sama,&lt;br /&gt;jakby inna,&lt;br /&gt;całkiem nowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielkie Miasto Cudzych Marzeń&lt;br /&gt;pożegnałam.&lt;br /&gt;Jestem znów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dom z odległych wyobrażeń&lt;br /&gt;czy zastanę teraz tu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Radość, uśmiech, witam domy,&lt;br /&gt;znane kąty, żyję sobie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idę, całą piersią wzdycham.&lt;br /&gt;Już Cię lubię, miasto moje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludzie, sny, liczne marzenia&lt;br /&gt;zamieszkują miejsce to.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrze mi tu. Czemu? Nie wiem.&lt;br /&gt;Tęskić może jednak umiem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za murami, szarym brukiem,&lt;br /&gt;hukiem, rytmem, wspomnieniami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stuk, puk-tuk, obcas - bruk.&lt;br /&gt;Spaceruję przez ostatni wieczór lata.&lt;br /&gt;Pik, puk-tuk, zastawek ruch.&lt;br /&gt;Mały ludek się tam w środku kołata,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coś mi szepcze, pyta, drga.&lt;br /&gt;Ćśś, nie szkodzi.&lt;br /&gt;Cisza trwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idę dalej, ta noc młoda jeszcze.&lt;br /&gt;Jak cała ja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czego ja chcę?&lt;br /&gt;Wiedzieć wreszcie.&lt;br /&gt;Wiem już co mam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Radość życia w końcu zatrzymałam w dłoniach,&lt;br /&gt;nie ucieka już przez palce.&lt;br /&gt;Wiem już dobrze co to pot na skroniach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Łaska.&lt;br /&gt;Nadzieja.&lt;br /&gt;Miłość.&lt;br /&gt;Wiara.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak domowy trzask ognia w kominku&lt;br /&gt;W sercu grają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cieszyć mi się oczy nie przestają,&lt;br /&gt;mimo jesieni dnia pierwszego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekam z niecierpliwością na chwilę każdą kolejną.&lt;br /&gt;Świat jak kalejdoskop ze szkiełek bezcennych,&lt;br /&gt;Ludzie - każdy jak mozaika bezbrzeżna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pięknie żyć - znaczy kochać świat.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-5890840521031173470?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/5890840521031173470/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/09/dzien-pierwszy-jesieni.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/5890840521031173470'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/5890840521031173470'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/09/dzien-pierwszy-jesieni.html' title='Dzień pierwszy jesieni'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-3565942601593749032</id><published>2010-09-21T21:34:00.002+02:00</published><updated>2010-09-21T22:17:48.634+02:00</updated><title type='text'>Polska, dzień 10. Studium człowieka.</title><content type='html'>Zegar już prawie przestawił mi się na czas polski.&lt;br /&gt;Świat jednak nie będzie już nigdy taki sam, po 72 dniach za Oceanem.&lt;br /&gt;Lub raczej: nigdy nie będę nań patrzeć tak samo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To było wielkie błogosławieństwo, móc tam być, móc nie być tu.&lt;br /&gt;Móc się zmieniać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To był czas ogromnej nauki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poznałam swoje ciało, jego granice zmęczenia, stres samotnej podróży w nieznane. Doświadczyłam zmian stref czasowych, pracy fizycznie ciężkiej, snu twardego jak kamień, dającego wytchnienie.&lt;br /&gt;Pierwszy raz w życiu opalałam się leżąc na plaży, chłonąc zmysłami twardość piasku, miękkość wiatru i melodię jeziora, przez długie kwadranse wiecznie za krótkich przerw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Później w Wielkim Jabłku poznałam oczami ciało ludzkie niemal tak dokładnie, jak marzyłam - w końcu wybrałam się na "Bodies - the exibition." Wrażenie niezapomniane. Fascynujące.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poznałam wiele wersji moralności ludzkiej.&lt;br /&gt;Czy uprzedmiotowienie kobiety w spojrzeniu mężczyzny i odwrotnie nie jest takim samym jak uprzedmiotowienie martwych ciał i wystawienie ich na ogląd ludzki?&lt;br /&gt;Pierwsze związane jest z popędem prokreacji, drugie z popędem poznania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poznałam wielu fascynujących ludzi.&lt;br /&gt;Każdy z nich miał miliony zalet, nikt nie był w stanie ukryć wad.&lt;br /&gt;Czy jednak nasze wady nie sprawiają, że jesteśmy tacy piękni?&lt;br /&gt;Nie umiałabym się cieszyć z dotyku ciepłej dłoni na policzku, gdybym nie wiedziała co znaczy być popchniętą w tłumie.&lt;br /&gt;Taniec nie byłby mi tak piękny, gdybym nie widziała tak wielu nieharmonijnych kroków na ulicy w swoim życiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obserwowałam wiele.&lt;br /&gt;Słuchałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kim jesteśmy, łamiąc zasady, gdy nikt nie patrzy?&lt;br /&gt;Czym są owe zasady? Czyje właściwie są, jeśli wszyscy je akceptują, lecz aprobują też powszechne ich łamanie?&lt;br /&gt;Ci sami ludzie walczą o prawa, by ich nadużywać, ustalają ograniczenia, by lekceważyć je za zamkniętymi drzwiami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ci sami ludzie robią rzeczy piękne i straszne, czasem z tym samym uśmiechem, w tej samej godzinie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tacy jesteśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy człowiek jest głęboką studnią.&lt;br /&gt;Tyle światła, tyle kolorów, tyle życia, muzyki jest w każdym z nas.&lt;br /&gt;Niektórzy sprawiają, że chciałoby się ich nienawidzić całym sercem.&lt;br /&gt;I oni też są piękni, głębocy, choć może mniej zrozumiali. bardziej straszni..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten czas dał mi do myślenia.&lt;br /&gt;Mimo trzech setek osób wokół mnie na obozie a później niezliczonej ilości mieszkańców Nowego Jorku - byłam całkiem sama.&lt;br /&gt;Ja, On, a reszta świata jakby za poduszką miękkiego powietrza wokół nas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To był czas, gdy spotkałam siebie.&lt;br /&gt;Szłam pół kroku przed Nim i nazywałam świat w nowym języku.&lt;br /&gt;Niezbyt często oglądałam się za siebie, niezbyt często rozmawiałam z Nim, lecz wciąż radośnie i pewnie czułam, że jest i czuwa nade mną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz wiem, dużo lepiej niż wcześniej, co jest dla mnie ważne. I kto. I może też trochę lepiej wiem , czego chcę w życiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słowa pisane nie wyrażą moich myśli tym razem.&lt;br /&gt;Zwyczajnie ciesze się z życia - tak banalnie, tak zaskakująco.&lt;br /&gt;Tego chciałam się nauczyć.&lt;br /&gt;I powiodło się.&lt;br /&gt;Czuję się, jakbym dostała najbardziej wyjątkowy prezent:&lt;br /&gt;radość.&lt;br /&gt;Samą z siebie, samą w sobie.&lt;br /&gt;Teraz trzeba ją tylko oswoić, by nie dała się zjeść jesieni i kolejnym wyzwaniom przede mną.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-3565942601593749032?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/3565942601593749032/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/09/polska-dzien-10-studium-czowieka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/3565942601593749032'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/3565942601593749032'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/09/polska-dzien-10-studium-czowieka.html' title='Polska, dzień 10. Studium człowieka.'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-7936446115430540617</id><published>2010-08-02T17:17:00.005+02:00</published><updated>2010-08-03T05:46:28.512+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='codzienność'/><title type='text'>USA, day 32nd</title><content type='html'>Czas płynie coraz szybciej.&lt;br /&gt;Większość kadry myślami jest już przy nieuchronnie zbliżającym się wyjeździe.&lt;br /&gt;Został jeszcze ostatni i największy konkurs, angażujący wszystkich obecnych na obozie, dziś ruszają pełną parą przygotowania do niego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrze mi tu.&lt;br /&gt;Życie zdaje się być takie proste, świat codzienny tak odległy.&lt;br /&gt;Sprawy takie jak szukanie samochodu na wycieczkę do sklepu w dzień wolny zdają siębyć jednymi z najważniejszych, a dyskusje który ser jest lepszy: meksykański czy francuski przyjmują rangę politycznych sporów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka dni temu tłumaczyłam małemu chłopczykowi co się dzieje ze sztućcami po tym, jak odda je w okienku w kuchni, bo zapytał.&lt;br /&gt;Trudno powiedzieć na ile dokładnie zrozumiałe wydało mu się moje opowiadanie, jednak z usatysfakcjonowaną miną poszedł w swoją stronę, przyjmując, że widać tak po prostu już jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może właśnie na tym powinna polegać dziecinność naszej wiary?&lt;br /&gt;Może chodzi o to, że powinniśmy być ciekawi bardziej i mniej ważnych rzeczy, powinniśmy stale zadawać pytania i ufnie przyjmować różne odpowiedzi, nawet jeśli nie są całkiem zrozumiałe?&lt;br /&gt;Może po prostu nie powinniśmy czepiać się nieistotnych szczegółów i po prostu ufać, że świat jest spójny, nawet jeśli nie całkiem dla nas jasny?&lt;br /&gt;Dzieci tysiąc razy zadają dziwaczne pytania, rodzice zwykle starają się wytłumaczyć im wszystko możliwie przystępnie, choć nie całkiem dosłownie, by były w stanie złapać ogólny zarys wyjaśnień. i malutkim to wystarcza, są usatysfakcjonowane i ufne, co jednocześnie nie przeszkadza im zadawać kolejnego potoku pytań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ufność.&lt;br /&gt;Nieuchwytne słowo, przywodzące na myśl zapach ciepłego, bezpiecznego dzieciństwa, gdzieś na granicy pamięci.&lt;br /&gt;Tęsknię za umiejętnością niezawiłego ufania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świerszecze odgrywają swoje koncerty.&lt;br /&gt;Wiatr już prawie usnął, jest miękki i zachęca do odpłynięcia do krainy snów.&lt;br /&gt;Sosny pachną kojąco i tylko po głowie kołacze mi się garść pytań i brak na nie odpowiedzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jutro kolejny piękny, wakacyjny dzień w obcym kraju.&lt;br /&gt;Ciekawe, co przyniesie?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-7936446115430540617?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/7936446115430540617/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/08/usa-day-32nd.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/7936446115430540617'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/7936446115430540617'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/08/usa-day-32nd.html' title='USA, day 32nd'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-6870462278068179268</id><published>2010-07-20T03:58:00.002+02:00</published><updated>2010-07-20T04:30:05.278+02:00</updated><title type='text'>USA, day 18th</title><content type='html'>Tak krotko i zarazem tak dlugo juz tu jestem.&lt;br /&gt;Mysle luzno nad perspektywa powrotu kiedys w to miejsce w roli wychowawcy.&lt;br /&gt;Niby ten sam teren, jednak zupelnie inne zycie.&lt;br /&gt;Nie ma co ukrywac, spedzanie okolo 9h dziennie w kuchni na nielatwej fizycznie pracy nie sprzyja ogolnej integracji i czuciu sie czescia tej spolecznosci.&lt;br /&gt;Wiele energii pochlania obserwowanie ludzi i proby interakcji. Moge sie przy okazji przekonac, ze moj angielski nie jest wcale takie perfekcyjny.&lt;br /&gt;Mimo to podoba mi sie tu bardzo.&lt;br /&gt;Lubie swoja prace, tylko zaluje ze zostaje tak malo czasu na nasycenie sie tym miejscem i ludzmi, poza kuchnia i naszym domkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzis byla burza i kolejna piekna tecza, pelen wysoki luk.&lt;br /&gt;Powietrze pachnie pieknie i w koncu jest chlodniej.&lt;br /&gt;Nastraja do refleksji.&lt;br /&gt;Ciesze sie tym zyciem, ciesze sie ze Najwyzszy ma lepsza pamiec o mnie, niz ja o Nim.&lt;br /&gt;Z radoscia obserwuje ludzi i ich relacje, sama wciaz jednak zostajac z boku.&lt;br /&gt;Jednak przebywanie posrod przyjaciol, chocby i nie wlasnych, ale nie zamykajacych sie na moja obecnosc, inspiruje i nasyca pozytywnymi wrazeniami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam poczucie, ze jestem w terazniejszosci.&lt;br /&gt;To bardzo rzadki u mnie stan.&lt;br /&gt;Po prostu tu i teraz.&lt;br /&gt;Mam mnostwo mysli o przeszlosci i przyszlosci, wiele obaw, niepewnosci, pytan, ale mam calkowite poczucie, ze to wszystko co bylo lub bedzie jest bardzo odlegle i teraz jest teraz.&lt;br /&gt;Carpe diem.&lt;br /&gt;Owszem, planuje, rozwazam, wspominam.&lt;br /&gt;Jednak nareszcie z dystansu.&lt;br /&gt;Z aktualnych wakacji.&lt;br /&gt;Co bylo - minelo, co bedzie - czas pokaze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrze na dzieci wokol, na ich opiekunow w moim wieku i zastanawiam sie do ktorych jestem bardziej podobna.&lt;br /&gt;Mam wrazenie, ze wciaz jestem w srodku taka mala dziewczynka.&lt;br /&gt;Piosenki i zabawy jak z dziecinstwa wydaja sie tak bliskie i tak odlegle zarazem.&lt;br /&gt;I wciaz jednakowo sie krepuje brac udzial w roznych radosnych wydarzeniach, ktore stoja dla mnie otworem.&lt;br /&gt;Na szczescie ludzie sa tu otwarci, mimo ze kazdy z innego zakatka swiata.&lt;br /&gt;Dni wolne spedzam w roznym towarzystwie i zawsze jestem pod pozytywnym wrazeniem. I nikomu nie przeszkadza, ze prosze by mnie wzieli ze soba i ze siedze raczej cicho, z nimi ale jakby obok, obserwujac, probujac nadazac za jezykiem i tematami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W minionym roku na jednym z wykladow ktos wspomnial u mnie na wydziale, ze norma rozwjowa to posiadanie wyimaginowanego przyjaciela do okolo 6. roku zycia, a pozniej dzieci przestaja sie do tego przyznawac.&lt;br /&gt;Przypomnialo mi sie to kilka dni temu, gdy przylapalam sie na wyobrazaniu sobie jacy byliby ludzie, ktorych znam z widzenia, jako przyjaciele i prawie sie w to wczulam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy nie jest tak, ze nasza dziecieca wyobraznia i umiejetnosc zaufania opartego na ryzyku niepewnosci sa etapem, ktory umozliwia nam pozniejsze zawierzenie Najwyzsemu?&lt;br /&gt;Mam wrazenie, ze Pan jest naszym prawdziwie istniejacym wyimaginowanym przyjacielem.&lt;br /&gt;To, jak go widzimy, jest calkowicie indywidualne, czego by nie mowic.&lt;br /&gt;Czujemy go, czasem bardziej czasem mniej swiadomie.&lt;br /&gt;I mamy te pewnosc, ze mozna Mu ufac, ze On jest.&lt;br /&gt;Prawdziwy przyjaciel, ktorego niestety nie da sie po prostu przedstawic innym, poki nie zechca do siebie dopuscic, ze On istnieje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moze po to musimy w pewien sposob byc dziecmi, by moc Go doswiadczac?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Troche mi tu samotnie.&lt;br /&gt;Wynalazek Internetu pomaga byc w jako-takim kontakcie.&lt;br /&gt;Lecz wciaz tesknie i sama nie do konca wiem za czym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrzac na gwiazdy, na zachodzace nad gorami i odbijajace sie w jeziorze Slonce, na tecze, czuje ze Najwyzszy tu jest. I tylko tak trudno tego prawdziwie doswiadczyc, znow wysnic, ze mnie przytula.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym razem refleksyjnie, lecz wciaz radosnie, pozdrawiam zza Oceanu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-6870462278068179268?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/6870462278068179268/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/07/usa-day-18th.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/6870462278068179268'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/6870462278068179268'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/07/usa-day-18th.html' title='USA, day 18th'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-8509310793320910710</id><published>2010-07-11T21:52:00.002+02:00</published><updated>2010-07-11T21:54:57.574+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='codzienność'/><title type='text'>Tak!</title><content type='html'>Napisze krotko: dostalam sie!&lt;br /&gt;Kolejne marzenie spelnione nim jeszcze zdazylo sie ulezec i stac sie bardziej wytrawne.&lt;br /&gt;Od pazdziernika zaczynam drugi kierunek: Architektura Krajobrazu na SGGW.&lt;br /&gt;Ciesze sie niezmiernie.&lt;br /&gt;Ten Na Gorze z niejasnych powodow znow mnie rozpieszcza.&lt;br /&gt;Pozdrawiam wszystkich czytajacych zza Oceanu!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-8509310793320910710?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/8509310793320910710/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/07/tak.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/8509310793320910710'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/8509310793320910710'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/07/tak.html' title='Tak!'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-8332292990961269595</id><published>2010-07-05T01:24:00.005+02:00</published><updated>2010-07-05T01:54:07.772+02:00</updated><title type='text'>USA, day 3rd</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;Tak&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;wiec&lt;/span&gt; jestem gdzie byc chcialam.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Stany Zjednoczone Ameryki Polnocnej.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W piatek 13 godzin na lotniskach i w samolotach. Warszawa - Duseldorf - Nowy Jork.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Potem 12 godzin snu, by w sobote znow 11 godzin byc w podrozy, tym razem autobusowej, przez Boston do West Ossipee NH i samochodem ostatecznie na &lt;a href="http://campmarist.org/"&gt;Camp Marist&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;To conieco klopotliwe, miec takie marzenia, ktore sie spelniaja nim zdaze wymyslic kolejne.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jednak od skrajnosci do skrajnosci - jak zwykle - ostatecznie w kierunku rozwoju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja praca? Kuchnia. Wszystkie drobiazgi od krojenia przez zmywanie do sprzatania jadalni. Bede zastepowac kazda z kolezanek w jej dniu wolnym.&lt;br /&gt;Jest nas siedem: dwie Polki, dwie Niemki, dwie Rosjanki i Ukrainka.&lt;br /&gt;Po pierwszej dobie moge powiedziec, ze calkiem przyjemna gromadka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzis skonczylysmy o siodmej, czyli dwie godziny temu.&lt;br /&gt;Jeszcze nie calkiem przestawilam sie na tutejszy czas..&lt;br /&gt;Jestem cala mokra i nogi mi odpadaja, ale ciesze sie ogromnie, ze tu jestem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Las, jezioro, gory, mnostwo usmiechnietych i serdecznych ludzi - czego wiecej mi trzeba?&lt;br /&gt;Aktywne wakacje. To jest to.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmeczenie jest i pogubilam przez nie troche mysli, ktore chcialam tu zawrzec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myslac o tym dalekim, a tak bliskim swiecie, ktory zostawilam na kilka chwil w Europie, kraze przede wszystkim wokol studiow.&lt;br /&gt;Wyglada na to, ze nie calkiem jeszcze zdazylam zamarzyc o architekturze krajobrazu a juz sie to moje marzenie spelnia. Tuz przed wylotem bylam bowiem na egzaminie z rysunku i zdalam go na 70 pkt co powinno wystarczyc w polaczeniu z matura by sie dostac.&lt;br /&gt;I co wtedy?&lt;br /&gt;No coz.. Najblizszy rok akademicki zapowiada sie pracowicie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Budze sie w tak obcym miejscu, wposrod tak odmiennych ludzi i dobrze mi tu.&lt;br /&gt;Te same gwiazdy nade mna - wielki woz i tutaj swieci jasno, ta sama przeciez polkula.&lt;br /&gt;Ten sam Pan w tych gwiazdach, w tym powietrzu, w tych ludziach. We mnie.&lt;br /&gt;Dobrze mi, bo nie slyszac znajomych glosow i bojac sie nieco pytam tylko Jego o zdanie i czuje, ze On jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przede mna dziesiec tygodni w wymarzonym miejscu.&lt;br /&gt;Chce poznac tych otwartych, bezposrednich, radosnych i czasem szczerych do bolu ludzi.&lt;br /&gt;Chce sie nauczyc od nich wyzwalania i wykorzystywania pozytywnej energii.&lt;br /&gt;Tak na prawde po to tu jestem.&lt;br /&gt;By stale wzrastac.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-8332292990961269595?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/8332292990961269595/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/07/usa-day-3rd.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/8332292990961269595'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/8332292990961269595'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/07/usa-day-3rd.html' title='USA, day 3rd'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-3198369607394720035</id><published>2010-06-23T23:37:00.004+02:00</published><updated>2010-06-24T00:00:25.567+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='codzienność'/><title type='text'>Dary - całkiem żywe</title><content type='html'>Myśl wieczorna, na przykładzie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeździłam dziś na swoim wymarzonym rowerze po okolicy, szukając odpowiedniego pleneru do ćwiczenia rysunku.&lt;br /&gt;Dokładniej po parku przy szpitalu w Tworkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nastrój miałam kiepski, weny brak i świadomość, że powinnam umieć wiele więcej, niż aktualnie w mojej głowie, wzroku i dłoniach jest.&lt;br /&gt;Właściwie to właśnie zsiadłam z roweru, wlepiłam wzrok w kosa buszującego w krzakach i dojrzewałam powoli do myśli "to wszystko na nic, wracam do domu".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wtedy znikąd pojawił się starszy pan z uwagą, że mam niepotrzebnie włączone światełko tylne, że pewnie bateria się wyczerpuje.&lt;br /&gt;Wytłumaczyłam mu, że to na dynamo i ma akumulator i nie da się wyłączyć.&lt;br /&gt;Od słowa do słowa nawiązaliśmy bardzo inspirującą rozmowę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dużym skrócie:&lt;br /&gt;Zobaczył, że mam teczkę, zapytał czy rysuję.&lt;br /&gt;Opowiedział, że przez wiele lat był złotnikiem i że niektórzy na wyrost nazywali go artystą po kilku wystawach i że darzyli go uznaniem. Jednak teraz jest w szpitalu przez problemy z alkoholem. I dla zapełnienia czasu zaczął rysować i malować na poważnie, nie tak jak kiedyś tylko szkice robiąc. I spaceruje szukając inspiracji i tematów do prac.&lt;br /&gt;Obejrzał moje rysunki, kilka rzeczy skomentował brzmiąc dość profesjonalnie.&lt;br /&gt;Powiedział, że mam talent.&lt;br /&gt;W międzyczasie dodał, że wszystkie talenty dostajemy od Boga i że właściwie to On jest najlepszym architektem, jeśli chodzi o krajobraz i w ogóle.&lt;br /&gt;Na koniec wskazał mi polanę, która powinna mieć to, czego szukam do rysunku.&lt;br /&gt;I miała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby nie komary i dość ciemny, pusty środek leśnego parku - chętnie porozmawiałabym z nim dłużej. Wspomniał, że moglibyśmy się umówić, żeby pokazał mi swoje prace, ale jakoś ta myśl ucichła pośród kolejnych zdań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten człowiek był dla mnie dziś darem od Najwyższego.&lt;br /&gt;Dostałam pokrzepienie - że moje prace nie są do niczego.&lt;br /&gt;Dostałam zainteresowanie i komentarz człowieka znającego się na rzeczy.&lt;br /&gt;Dostałam życzenie powodzenia.&lt;br /&gt;I jeszcze na dodatek szczerą, serdeczną zachętę do tego, czym się zajęłam, poprzez postawienie Boga nad wszystkim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten Na Górze jest Dawcą talentów i Stworzycielem najpiękniejszych tematów w plenerze.&lt;br /&gt;I od Niego dostajemy ludzi w prezencie: czasem na chwilę, gdy nam ich potrzeba, czasem na godziny, dni, okoliczności.&lt;br /&gt;Czasem na lata.&lt;br /&gt;By się czegoś nauczyć, by im pomóc lub doznać wsparcia.&lt;br /&gt;A najpiękniej, gdy otrzymujemy ludzi, w których jest Jego odbicie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za tydzień w czwartek egzamin.&lt;br /&gt;Niepokoję się nieco..&lt;br /&gt;A w piątek - wielka wymarzona podróż do Stanów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będę wdzięczna za pamięć i modlitwy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-3198369607394720035?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/3198369607394720035/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/06/dary-cakiem-zywe.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/3198369607394720035'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/3198369607394720035'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/06/dary-cakiem-zywe.html' title='Dary - całkiem żywe'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-5923861898069509369</id><published>2010-06-21T21:21:00.005+02:00</published><updated>2010-06-21T21:49:25.646+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje myśli'/><title type='text'>Dzień wiosny ostatni</title><content type='html'>Stokrotki kwitną na trawnikach parkowych jak to zwykły robić o tej porze roku.&lt;br /&gt;Ptactwo śpiewa, słońce świeci..&lt;br /&gt;Nie byłam dziś w Ogrodzie Saskim, siedziałam w Łazienkach, obserwowałam ludzi i rysowałam bez nadmiaru weny.&lt;br /&gt;Dzień, zwykły dzień.&lt;br /&gt;Tyle wody już przepompowały fontanny, tyle się na świecie zmieniło.&lt;br /&gt;Czasem mam wrażenie, że wszystkie minione chwile są jak sny.&lt;br /&gt;Tak samo jak marzenia. Czymże się różnią w zasadzie od siebie?&lt;br /&gt;Przecież nie istnieją, jednocześnie przenikając nas na wskroś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spacerowałam, obserwowałam piękno przyrody w królewskim parku.&lt;br /&gt;Ale coś dziś przyroda mnie nie bardzo akceptowała.&lt;br /&gt;Najpierw przyglądałam się pawiowi, który przyszedł i przysnął sobie na murku obok mnie, gdy rysowałam. Gdy podeszłam bliżej też mi się przyglądał, ale gdy trzeci raz głasnęłam go po piórach w ogonie - oburzony wstał i na mnie nakwękał.&lt;br /&gt;Zatem zostawiłam go w spokoju.&lt;br /&gt;Cóż zrobić, że nie miałam nic do jedzenia dla stworzonek parkowych?&lt;br /&gt;Jak cmokałam na wiewiórkę, próbując różnej artykulacji i częstotliwości - widocznie popełniłam jakieś faux pas, bo nagle oderwała się od kopania, wskoczyła na drzewo i na mnie nakrzyczała. Następnie pobiegła na drugą stronę drzewa, nakrzyczała jeszcze głośniej i uciekła.&lt;br /&gt;W tym czasie znikąd zleciało się ptactwo.&lt;br /&gt;Widać też jakoś do siebie wzięli skrzydlaci moją nieporadną mowę.&lt;br /&gt;Gołębie szybko zauważyły, że nic dla nich nie mam, jednak błękitne sikorki chciały sprawdzić dokładniej.&lt;br /&gt;Skoro niemal wplątywały mi się we włosy - wyciągnęłam rękę.&lt;br /&gt;Jedna natychmiast na niej wylądowała, poprzyglądała mi się chwilę i dziobnęła, sprawdzając czy jestem jadalna. Pogłaskać się nie dała, ale kilka razy dała się pobawić w przeskakiwanie z dłoni na dłoń, po czym znudzona odfrunęła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piękny był dzisiejszy dzisiejszy dzień w Łazienkach Królewskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak swoją drogą..&lt;br /&gt;Czy zdarzyło Ci się kiedyś modlić o coś dobrego dla kogoś, a raczej niemiłego Tobie?&lt;br /&gt;Nie jest to jakieś wielkie poświęcenie.&lt;br /&gt;Mi się to zdarza jako pewnego rodzaju zadośćuczynienie, gdy przyłapię się na przykrych myślach względem kogoś. W takich sytuacjach, gdy się opamiętam i zauważę głupotę własną, zastanawiam się nad tym czego tak na prawdę danej osobie może potrzeba, co by jej na dobre wyszło.&lt;br /&gt;I wtedy o to się modlę, niezależnie jak ma się to do mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy raz Pan odpowiedział mi na taką modlitwę bardzo jednoznacznie i tak, że mogłam sama tego doświadczyć.&lt;br /&gt;Byłam mocno zszokowana.&lt;br /&gt;To oczywiste, że człowiek raczej spodziewa się odpowiedzi miłych sobie samemu.&lt;br /&gt;Najpierw zupełnie nie wiedziałam jak zareagować, później gdy znalazłam się sama zaniosłam się bolesnym szlochaniem.&lt;br /&gt;Na końcu... Podziękowałam Najwyższemu, że jest taki dobry i błogosławi ludziom, którzy Go potrzebują i że mnie tak dosadnie uczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To niezapomniana lekcja.&lt;br /&gt;Coś jakby we mnie pękło i poczułam, że jakby nieco więcej rozumiem.&lt;br /&gt;I poczułam się odrobinę bardziej wolna w Nim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gorąco polecam modlitwę o wrogów czy ludzi nam przykrych.&lt;br /&gt;Pan potrafi docenić szczerość serca i wlać w nie spokój.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-5923861898069509369?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/5923861898069509369/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/06/dzien-wiosny-ostatni.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/5923861898069509369'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/5923861898069509369'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/06/dzien-wiosny-ostatni.html' title='Dzień wiosny ostatni'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-2089120219425796820</id><published>2010-06-20T20:00:00.001+02:00</published><updated>2010-06-21T21:19:12.343+02:00</updated><title type='text'>X, 5</title><content type='html'>Zobacz też:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://alergiczny.blogspot.com/2010/06/niedzielny-wpis-odcinek-5.html"&gt;Zim&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://jesusfreak.pl/?p=2198"&gt;JF&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 Moj. 20:12&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czcij ojca swego i matkę swoją, aby długo trwały twoje dni w ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;(BW)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to dziś rozumieć?&lt;br /&gt;Przede wszystkim znów: skoro to wskazanie znalazło się pośród dziesięciu na kamiennych tablicach, znaczy że nie jest sobie taką ot nieistotną sugestią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czcij.&lt;br /&gt;Podziwiaj, szanuj. Zachwycaj się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem to trudne. Zwłaszcza w tym momencie życia, gdy młody człowiek okrywa, że rodzice to także ludzie, mają wady i bywają omylni.&lt;br /&gt;Także wtedy, gdy rodzice są źródłem rozmaitych patologii w rodzinie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet gdy myślisz "nigdy nie chcę być taki jak ojciec" lub "nie będę powielać błędów matki" miej szacunek do rodziców.&lt;br /&gt;Tak, są tylko ludźmi, ale to jaką ma się relację z domownikami odzwierciedla tak wiele naszych cech.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powszechnie twierdzi się, że mężczyzna z czasem traktuje swoją żonę podobnie jak, traktował matkę.&lt;br /&gt;Wiele kobiet nie zauważa jak bardzo ich partnerzy są podobni do ojców.&lt;br /&gt;I płeć właściwie nie  gra tu roli.&lt;br /&gt;Nie da się uwolnić od doświadczeń domu rodzinnego, jednak da się kształtować swoje relacje, swój charakter i nastawienie do ludzi ogółem.&lt;br /&gt;Najbliżsi pokazują nam jak trudno jest czasem akceptować, znajdować kompromisy.&lt;br /&gt;Ćwiczą naszą cierpliwość i tolerancję, wymagają zaangażowania, czasem poświęcenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli nie mamy szacunku i respektu dla własnych rodziców, jeśli wyzywamy ich w rozmowach ze znajomymi, zrywamy kontakt po przeprowadzce lub oddajemy ich do domu starców - świadczy to o nas samych.&lt;br /&gt;Nie o tym, jacy oni byli nieznośni, a o tym jak traktujemy świat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pocieszenie mogę tylko zapewnić, że Ojciec Niebieski jest daleko bardziej doskonały, niż ludzie z krwi i kości. Jemu można zaufać bez ryzyka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak jeśli nie przełamiesz niechęci, jeśli nie nauczysz się doceniać i szanować własnych rodziców, bez względu na ich przywary i problemy, trudno będzie Ci zaufać Najwyższemu, mimo szczerych chęci.&lt;br /&gt;Takie pełne desperacji zaufanie jest zwykle chwiejne i dramatyczne. I z dużym hukiem rozpęka się w drobne kawałki przy chwilach niepewności. Potem znów chce się te kawałki sklejać..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jest to proste.&lt;br /&gt;Sama wiem to dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swego czasu unikałam przebywania w domu, byle dalej od nich.&lt;br /&gt;Dłużej tak nie mogłam.&lt;br /&gt;Skoro oni nic nie zmienili z tego, czego bym oczekiwałam - ja postanowiłam zadziałać, tak bardzo mi ich brakowało.&lt;br /&gt;Zaczęłam zamiast słów używać gestów - przytulenia, pogłaskania, uśmiechu.&lt;br /&gt;Nauczyłam się nieco więcej cierpliwości w słuchaniu, przestałam się złościć tyle za przerywanie moich słów.&lt;br /&gt;Nie wyobrażajcie sobie rezultatów.&lt;br /&gt;Spróbujcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szacunek i zachwyt.&lt;br /&gt;Należy się rodzicom.&lt;br /&gt;Niezależnie jakimi ludźmi by nie byli - policz ile lat, sił, energii, wyrzeczeń poświęcili Tobie.&lt;br /&gt;Że w ogóle przeżywamy okres bezbronnego dzieciństwa - to ich bezsprzeczna zasługa.&lt;br /&gt;Czy jedyna?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Długie życie we własnym domu, nowej ziemi, nowej rodzinie. Szacunek i miłość od własnych dzieci. Oto następstwo.&lt;br /&gt;Brzmi dobrze?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-2089120219425796820?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/2089120219425796820/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/06/x-5.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/2089120219425796820'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/2089120219425796820'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/06/x-5.html' title='X, 5'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-6816170899849056906</id><published>2010-06-13T20:54:00.004+02:00</published><updated>2010-06-13T21:21:28.609+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ku górze'/><title type='text'>X, 4</title><content type='html'>2 Moj. 20:8-11&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pamiętaj o dniu sabatu, aby go święcić.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sześć dni będziesz pracował i wykonywał wszelką swoją pracę,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ale siódmego dnia jest sabat Pana, Boga twego: Nie będziesz wykonywał żadnej pracy ani ty, ani twój syn, ani twoja córka, ani twój sługa, ani twoja służebnica, ani twoje bydło, ani obcy przybysz, który mieszka w twoich bramach.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gdyż w sześciu dniach uczynił Pan niebo i ziemię, morze i wszystko, co w nich jest, a siódmego dnia odpoczął. Dlatego Pan pobłogosławił dzień sabatu i poświęcił go.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;(BW)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy to przykazanie należy do tych mniej aktualnych, mniej istotnych?&lt;br /&gt;Czy przedawniło się wraz z innymi ustępami Starego Testamentu, gdy największe proroctwo dopełniło się?&lt;br /&gt;Jeśli tak, to dlaczego znajduje się tak blisko początku dekalogu? Dlaczego jest tak obszernie rozwinięte i dookreślone?&lt;br /&gt;To wcale nie takie proste, dopełnić uczczenia dnia świętego.&lt;br /&gt;Czy chodzi o to, by się obijać, siedzieć przed telewizorem lub komputerem i bezmyślnie przepędzać czas?&lt;br /&gt;Czy tak jak tradycyjni Żydzi powinniśmy dnia siódmego liczyć postawione kroki i zapalać światło głosem, bez dotykania przełącznika?&lt;br /&gt;W dzisiejszych czasach niektórzy ludzie pracują na zmiany i muszą to robić w niedzielę, by mieć z czego żyć. Nie jestem pewna co powinniśmy robić w takich sytuacjach. Może wyznaczyć inny dzień wolny, czy choć jego połowę, by oddać chwałę Panu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo nie chodzi o to, byśmy mieli zabijać czas.&lt;br /&gt;Chodzi o ofiarę miłą Bogu w postaci dnia, który Jemu poświęcamy.&lt;br /&gt;Liczy się pamięć i odmienne zachowanie.&lt;br /&gt;Niedziela jako dzień wolny nie ma sensu dla chrześcijanina, jeśli nie poświęci on choć odrobiny czasu tego dnia na modlitwę, czytanie Słowa, refleksję, czy to w kościele, czy choć w samotności, pomiędzy obowiązkami.&lt;br /&gt;Wtedy jest tylko dniem ustawowo wolnym od pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może Panu miłe by było, by ze względu na niego przyłożyć tego dnia szczególną uwagę do uprzejmości, wyjątkowo pilnie starać się rozumieć innych ludzi, być wyrozumiałym, spędzić czas z rodziną lub samotnymi, pocieszyć smutnych, wspomóc słabych?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro, jak można przeczytać we fragmencie, domownicy, podwładni ani goście nie powinni pracować tego dnia, to idealny czas na pielęgnowanie więzi z ludźmi i z Najwyższym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Filip. 2:13&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Albowiem Bóg to według upodobania sprawia w was i chcenie i wykonanie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;(BW)&lt;br /&gt;Zarówno z pracą jak i z chwaleniem Jego imienia w adekwatny sposób.&lt;br /&gt;Co zrobić, jeśli to chcenie jest, ale jakby niemrawe, a z wykonaniem gorzej?&lt;br /&gt;Ja wciąż się o to modlę, co do różnych spraw.&lt;br /&gt;I wierzę, że Pan ma moc zmieniać ludzi.&lt;br /&gt;Mnie i innych.&lt;br /&gt;Choć to nie najłatwiejsze w co można wierzyć...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zobacz też:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://alergiczny.blogspot.com/2010/06/niedzielny-wpis-odcinek-4.html"&gt;Zim&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://jesusfreak.pl/?p=2147"&gt;JF&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-6816170899849056906?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/6816170899849056906/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/06/x-4.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/6816170899849056906'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/6816170899849056906'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/06/x-4.html' title='X, 4'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-4194866899198002910</id><published>2010-05-23T22:29:00.001+02:00</published><updated>2010-05-23T23:17:15.413+02:00</updated><title type='text'>X, 2</title><content type='html'>&lt;span class="werset" style="font-family: arial;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej  czegokolwiek,  co jest na niebie w górze, i na ziemi w dole, i tego, co  jest w wodzie  pod ziemią. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie  będziesz się im kłaniał i nie  będziesz im służył, gdyż Ja Pan, Bóg  twój, jestem Bogiem zazdrosnym,  który karze winę ojców na synach do  trzeciego i czwartego pokolenia  tych, którzy mnie nienawidzą. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A okazuję łaskę do tysiącznego  pokolenia  tym, którzy mnie miłują i przestrzegają moich przykazań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Przyznam, że miałam zamiar napisać więcej, jednak zmęczenie po dwudniowych warsztatach gospel nie pozwoliło mi nic wykrzesać.&lt;br /&gt;Zacytuję instruktora, który w czasie koncertu końcowego powiedział: Jeśli nie masz kogo kochać, zwróć się do Jezusa. On jeden odwzajemnia miłość tak wielką&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;,&lt;/span&gt; że nie da się jej całej unieść. I nikt ani nic na Ziemi nie jest w stanie dorównać Panu w tej kwestii. Nikt ani nic nie odwzajemni miłości tak doskonale jak On.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swoją drogą to wyjątkowa obietnica, że nasze dzieci i ich dzieci i ich dzieci (i tak tysiąc razy) będą doznawać błogosławieństwa, jeśli my zdecydujemy się kochać Boga i być mu posłusznymi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;On chce mieszkać w naszych sercach, na prawdę. Nie na obrazach, krucyfiksach, medalikach, wisiorkach, tatuażach, w figurkach, krzyżach, aureolach, witrażach...&lt;br /&gt;Chce być z nami osobiście, nie zza pryzmatów.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Zobacz też:&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://jesusfreak.pl/?p=1995"&gt;JF&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://alergiczny.blogspot.com/2010/05/niedzielny-wpis-odcinek-2.html"&gt;Zim&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-4194866899198002910?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/4194866899198002910/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/05/x-2.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/4194866899198002910'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/4194866899198002910'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/05/x-2.html' title='X, 2'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-8111426735349732309</id><published>2010-05-16T20:00:00.001+02:00</published><updated>2010-05-16T22:59:42.430+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ku górze'/><title type='text'>X, 1: Nie bedziesz miał innych bogów obok Mnie</title><content type='html'>Początek serii we współpracy: &lt;a href="http://jesusfreak.pl/?p=1951"&gt;JF&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://alergiczny.blogspot.com/2010/05/niedzielny-wpis-odc-1.html"&gt;Zim&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był sobie dawno, dawno temu człowiek.&lt;br /&gt;Nazwali go Mojżesz.&lt;br /&gt;Ten  to miał ciekawą historię życia: przeżyć jako niemowlę koszyku na rzece, by zostać adoptowanym do rodziny faraona, być wychowanym na księcia, uciec z pałacu szukając swoich prawdziwych korzeni, zostać odtrąconym przez własny naród, uciec jeszcze dalej, ku pustyni by tam ostatecznie założyć rodzinę... To był dopiero początek niesamowitego życia. Potem ukazał mu się Najwyższy w płonącym krzaku. Przyszła pora wrócić do swojego ludu, przekonać ich że jest się jednym z nich i to tym, którego rękami Pan wszystko odmieni, pociągnąć ich za sobą, by porzucili ziemię w której się urodzili i zostawili wszystko, odeszli ku nieznanej wolności i Ziemi Obiecanej.&lt;br /&gt;Żeby tego było mało - trzeba było wrócić do pałacu, do rodziny która go wychowała, sprzeciwić się bratu który teraz był na tronie jako półbóg.&lt;br /&gt;Tym sposobem niepozorne dziecko, wypuszczone w koszyku na rzekę przeżyło, odebrało wychowanie na egipskiego księcia a potem zostało przywódcą całego narodu wybranego.&lt;br /&gt;Jego imię znają po całej Ziemi wiele tysięcy lat po tym wszystkim.&lt;br /&gt;Mojżesz był cichy, małomówny, skryty.&lt;br /&gt;Bóg wybrał go jako swoje ramię do ludzi.&lt;br /&gt;Użył go, by zmienić historię ludzkości.&lt;br /&gt;W drodze do Ziemi obiecanej naród Izraelski dostał przez Mojżesza spis praw, do których odnosi się teraz ogromne mnóstwo ludzi o wszelkich światopoglądach i różnym pochodzeniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze przykazanie brzmi:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Nie będziesz miał innych bogów obok Mnie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co znaczy mieć boga? Jak dziś to powiedzieć prościej?&lt;br /&gt;Może tak: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie życzę sobie, żebyś wychwalał kogoś innego ponad Mnie samego, jedynego Boga, bo nikt mi nie dorównuje, na prawdę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Lub: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jeśli uznajesz mnie za swojego Boga, zgadzasz się na wyłączną więź. Decydujesz się nie zdradzać mnie z innymi. Ja będę ci zawsze wierny, ty bądź dla mnie taki sam. Nie patrz na innych jak na wspaniałych bogów, mnie to wtedy boli.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dosłownie chodziło wtedy o to, że Żydzi byli pośród różnych kultur, podróżowali i dowiadywali się wiele o mieszkańcach różnych ziem. A każdy z obcych narodów miał swoich bogów, swoje tradycje i obrzędy religijne, wierzenia które nie zgadzały się z tym, co mówił Jedyny swoim wyznawcom.&lt;br /&gt;Wygodnie było włączać różne drobne praktyki do swojej wiary, zastępować jedne obrządki innymi, potem w końcu łamać zakazy, dystansując się do nich, że w sumie to nie są takie istotne. Przyjemnie było odlewać sobie bożki które ładnie błyszczały i robić rzeczy, które wyglądały efektownie.&lt;br /&gt;Musiało coś w tym być, w tym ubogacaniu religii, ozdobach, zwyczajach, bogatych rytuałach. A że niezgodne z monoteizmem? Co tam.&lt;br /&gt;Obrzędy religijne musiały być na prawdę wciągające, skoro tak namiętnie i powszechnie za nimi podążano. Zapominano jedynie imię Jedynego Boga. Zapominano o wierze we Wszechmocnego, o więzi z Ojcem.&lt;br /&gt;Kolorowa, obrzędowa, multikulturowa religia wyparła wewnętrzną wiarę.&lt;br /&gt;Oddaliła, oddalała ludzi od Najwyższego i cierpiały na tym obie strony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nie będziesz miał innych bogów obok Mnie&lt;/span&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ze Mną jesteś bezpieczny. Jak odwrócisz się i pozwolisz, by ktoś inny zajął Moje miejsce - nie będę miał jak cię chronić.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jeśli wybierzesz sławę jako swój cel życiowy, jeśli wyrzekniesz się mnie ze względu na innych ludzi, nawet tych wspaniałych i obiecujących wiele, jeśli najważniejszy będzie dla ciebie pieniądz - nie będę mógł dosięgnąć Cię swoją miłością, nie usłyszysz mnie.&lt;br /&gt;Jeśli zdradzisz mnie poświęcając swoje życie komuś lub czemuś innemu - jednoznacznie odejdziesz, a Ja wbrew tobie nie wejdę do twojego życia. Nie będę mógł już spełniać obietnic i troszczyć się o ciebie.&lt;br /&gt;Bądź mi wierny i traktuj mnie na serio. Nie tylko gdy biją dzwony.&lt;br /&gt;Nie miej nikogo na boku, bo będę zazdrosny.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Może właśnie to chciał nam przekazać Najwyższy?&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-8111426735349732309?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/8111426735349732309/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/05/x-1-nie-bedziesz-mia-innych-bogow-obok.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/8111426735349732309'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/8111426735349732309'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/05/x-1-nie-bedziesz-mia-innych-bogow-obok.html' title='X, 1: Nie bedziesz miał innych bogów obok Mnie'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-7388299880391772936</id><published>2010-04-07T19:42:00.001+02:00</published><updated>2010-04-07T19:45:13.840+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje myśli'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ku górze'/><title type='text'>Wiosny ciąg dalszy</title><content type='html'>Święta minęły. A jakże, już dawno, dni parę. Już o nich się nie myśli.&lt;br /&gt;Czekoladowe zające można teraz kupić za pół ceny, wkrótce jeszcze taniej.&lt;br /&gt;Kurczaczki? Może już je tuczą na rosół. Bo w przyrodzie nic nie ginie, nieprawdaż?&lt;br /&gt;Baranki stoją grzecznie w szafkach, tam gdzie ich miejsce. Napis „Alleluja!” na chorągiewce już nie jest na czasie, za rok wróci i będzie znów trendy przez parę dni.&lt;br /&gt;Żurku wszyscy mają dość na jakiś czas.&lt;br /&gt;Jajka zjedzone już wszystkie. A w każdym tyle cholesterolu! Tyle kalorii!&lt;br /&gt;Kiełbasę i schaby trzeba będzie jeszcze dojadać, na szczęście nie psują się zbyt szybko.&lt;br /&gt;W aptekach kolejki. Jedni cierpią przedłużoną niestrawność, inni dzielnie postanawiają rozpocząć dietę-cud.&lt;br /&gt;Ceny warzyw i owoców spadają. Trzeba uważnie patrzeć na daty ważności niektórych produktów w marketach.&lt;br /&gt;Dekoracje łatwo zaktualizować: schować pisanki, dołożyć duże kwiatki i wszystko gra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Chrystus jak wisiał, tak wisi, uparcie przybijany wciąż do krucyfiksu.&lt;br /&gt;Ktoś myśli: może by tak go odmalować, farba jakby trochę odłazi.&lt;br /&gt;A gdyby tak zdjąć ciało z krzyża, gdyby pozwolić Mu żyć? Może ugościć ciepło w przedsionku duszy? Marzenia głowy w cierniowej koronie.&lt;br /&gt;Dla Niego znów minął sezon. Z krzyża zejdzie za prawie dziewięć miesięcy, położą Go w żłóbku znów na kilka dni. Potem znów na zakurzone drzewo, by za rok spocząć w grobie. I znów to samo.&lt;br /&gt;Nudny ma On w sumie żywot, patrząc jak wielu go traktuje. Wisi stale z opuszczoną głową, kilka dni w roku tylko leży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiem szczerze, że On jest na prawdę wspaniałym kompanem do spacerów i partnerem do długich, szczerych rozmów. Mogłabym się rozwodzić jak to z Nim jest, poznałam Go osobiście i wciąż jest dla mnie niepojęty.&lt;br /&gt;Nie wierzysz? Przekonaj się, spróbuj.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-7388299880391772936?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/7388299880391772936/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/04/wiosny-ciag-dalszy.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/7388299880391772936'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/7388299880391772936'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/04/wiosny-ciag-dalszy.html' title='Wiosny ciąg dalszy'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-3493514797214875542</id><published>2010-04-02T21:47:00.001+02:00</published><updated>2010-04-02T21:48:46.870+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ku górze'/><title type='text'>Czym jest ciało?</title><content type='html'>Organizm składa się głównie z wody, nauka dzisiejsza może wiele powiedzieć o jego budowie od perspektywy makroskopowej przez układy, narządy, komórki, organella, atomy po elektrony...&lt;br /&gt;Kiedyś powiadano, że dusza ludzka mieści się w krwi. Potem przeprowadzono ją do szyszynki. Teraz dyplomatycznie unika się jednoznacznych wyjaśnień sprawy życia w ciele.&lt;br /&gt;Tak czy inaczej większość ludzi zgodzi się, że duch mieszka w ciele.&lt;br /&gt;Ciało jest w praktyce naszym zakotwiczeniem w rzeczywistości.&lt;br /&gt;To w nim znajdują się zmysły, dostarczające nam wiedzy o świecie, ono jest nadajnikiem sygnałów z naszej duszy. Póki żyje ciało jesteśmy na tym świecie a gdy ono umiera - wymykamy się spod możliwości badawczych.&lt;br /&gt;To ciało jest ośrodkiem wrażeń i poznania dobra i zła.&lt;br /&gt;Poprzez nie możemy komunikować się z innymi ludźmi.&lt;br /&gt;Jeżeli cokolwiek na tym świecie jest prawdziwie i bezspornie naszą własność wizytówka: sposób mówienia, uśmiechania się, spojrzenie, motoryka ciała, dynamika, nawet zjawiska fizjologiczne jak burczenie w brzuchu czy pot na skroni.&lt;br /&gt;Innych rzeczy wymaga się zwykle od kobiety a innych od mężczyzny jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny.&lt;br /&gt;Tu też dzieją się różne zjawiska wpływające na człowieka wewnętrznego.&lt;br /&gt;Jedni cierpią na brak akceptacji swojego ciała, jakiejś cechy czy płci czy też roli jaką społeczeństwo przypisuje posiadaczowi danego rodzaju organizmu. Nie mogą często spokojnie popatrzeć w lustro.&lt;br /&gt;Inni szczęśliwie chorują na narcyzm i mniej oczywiste jego formy jak egocentryzm, widząc tylko własne odbicie, własne potrzeby i zachcianki materialne i nie tylko.&lt;br /&gt;Ciało jest miejscem niezapomnianych doznań takich jak błoga przyjemność czy ostry ból. Takie bodźce nie pozostają obojętne dla charakteru.&lt;br /&gt;W ciele znajdujemy wyraz piękna. W samym jego wyglądzie, czy też ruchu, śpiewie i tym podobnym.&lt;br /&gt;W ciele objawia się brzydota: w zaniedbaniu, grymasie, chorobie czy wreszcie śmierci.&lt;br /&gt;Po różnych cechach organizmu fizycznego możemy rozpoznawać ludzi: po samym wyglądzie, charakterystycznych drobiazgach, mimice, sposobie ruchu, głosie...&lt;br /&gt;Mając ciało możemy opiekować się innymi, dawać bardziej i mniej dosłowne ciepło.&lt;br /&gt;Możemy także zanurzać się w tysiące możliwości zła, grzechu.&lt;br /&gt;Ciało jest naszym tymczasowym mieszkaniem na okres pobytu w obcej ziemi.&lt;br /&gt;Jesteśmy chodzącą świątynią Bożą, jak można wyczytać w Piśmie.&lt;br /&gt;Mówią ludzie, że ciało jest źródłem grzechu.&lt;br /&gt;Inni zaś, że jest narzędziem grzesznej natury człowieka.&lt;br /&gt;Inni, że jest całkowicie związane z siłą witalną i umysłową, że umierają jednocześnie i są jedną całością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyobraź sobie śmierć.&lt;br /&gt;Rany na plecach, ukłucia do krwi na skroniach. Ten żelazisty zapach i smak w ustach. Mroczki przed oczami od gorąca i pragnienia. Nogi uginające się w słabości za każdym krokiem, bosymi stopami po twardej drodze. Odgłos stukania. Własny puls uderzający do głowy, własny krzyk bólu gdzieś spoza ciebie. Szorstkość, suchość powietrza.&lt;br /&gt;Wyobraź sobie, że ktoś zdecydował się świadomie na coś takiego, mimo że mógł uniknąć cierpienia, skryć się w porę.&lt;br /&gt;Wyobraź sobie, że zrobił to ktoś bez ani jednej skazy na ciele ani na duszy. Czysty, doskonały.&lt;br /&gt;Pomyśl.&lt;br /&gt;Tak właśnie było.&lt;br /&gt;Niewinny, święty Człowiek oddał swoje ciało z całą siłą życiową zamkniętą w środku.&lt;br /&gt;Oddał, by zapłacić za winy wszystkich Jego dzieci.&lt;br /&gt;By one nie musiały bać się śmierci.&lt;br /&gt;By człowiek mógł wrócić do harmonii ze Stwórcą gdy przyjdzie jego czas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święte ciało. Bezcenna zapłata za winy.&lt;br /&gt;Wolność od długu.&lt;br /&gt;Dla mnie i dla Ciebie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-3493514797214875542?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/3493514797214875542/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/04/czym-jest-ciao.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/3493514797214875542'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/3493514797214875542'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/04/czym-jest-ciao.html' title='Czym jest ciało?'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-5078580235123226115</id><published>2010-02-23T20:17:00.000+01:00</published><updated>2010-02-23T20:18:40.805+01:00</updated><title type='text'>luty ma się już ku końcowi</title><content type='html'>Już ponad tydzień minął odkąd wróciłam z Poznania. Dużo mam myśli w ostatnich miesiącach, ale jakby mniej ochoty do dzielenia się nimi. Lub mniej czasu (którym przecież człowiek sam gospodaruje, bez względu na tłumaczenia).&lt;br /&gt;Ostatnie cztery dni ferii spędziłam w tym właśnie mieście wraz z B., K. i K.&lt;br /&gt;Z pewnością był to czas oderwania od codzienności i czas poznawania nowego miejsca.&lt;br /&gt;Pośród śniegów Poznań jest miastem cichym i urokliwym. Architektura jego jest jak mozaika składająca się z budynków zabytkowych (często nadgryzionych zębem czasu) i pamiątek socjalizmu.&lt;br /&gt;W kontraście do stolicy nie ma zupełnie charakteru wielkiej metropolii. Wszystko wydaje się być tam swoje, na miejscu, zwyczajne. Ludzie i każdy nieożywiony element miasta.&lt;br /&gt;Można właściwie przejść go na piechotę, jednak sprawna komunikacja miejska ułatwia przemieszczanie się, zwłaszcza zimą.&lt;br /&gt;Dużo chodziliśmy, zwiedzaliśmy. Trochę wspomnień w głowie zostało barwnych i przyjemnych.&lt;br /&gt;Najbardziej podobał mi się jednak pewien kościół. Wcale nie była to Farna, ociekająca barokowym złotem i brzmiąca potęgą organów.&lt;br /&gt;Przy ulicy św. Marcin stoi kościół św. Marcina. Z zewnątrz dość przysadzisty, jednolicie ceglasty, nieciekawy. Wewnątrz dość nietypowy jak na KK: ściany i ławy raczej gładkie, jednolite, skromne. Sklepienie krzyżowo-żebrowe z ozdobnymi krawędziami z cegły na gładkim, szarym tle muru. Pod sufitem i na ławach przewijał się gdzieniegdzie subtelny ornament, komponujący całe wnętrze w miarę spójnie. Klasyczne, proste witraże zdobiły wszystkie okna. Było cicho i ciemno, pojedyncze obrazy ginęły w mroku, nie przytłaczając kontemplacyjnego nastroju i odgłosu własnych kroków i oddechu. Główny ołtarz oświetlony był żółtym, rozmytym światłem. (Ten element mi się nie podobał ze względu na Marię solo w centrum kościoła, zamiast Chrystusa. Choć brak krucyfiksu też ma swoje walory.)&lt;br /&gt;Poza tym wszystkim wąski, wyraźny promień białego światła wskazywał gościowi wyraźnie pulpit, na lewo, tuż przy ołtarzu.&lt;br /&gt;Na pulpicie leżał otwarty Nowy Testament (wyd.Św.Paweł, to najnowsze, w przystępnym języku i z często mądrymi przypisami).&lt;br /&gt;Fragment o darach Ducha Świętego i Kościele porównanym do ciała i jego członków.&lt;br /&gt;To był pierwszy raz w życiu, gdy wchodząc do obcego kościoła miałam ochotę zatrzymać się, zapomnieć o wszystkich planach na zaraz i w ciszy szukać Boga.&lt;br /&gt;Niepowtarzalne doświadczenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do baptystów w końcu nie dotarłam, bo są tam aż trzy zbory i nim zdążyłam rozważyć dylemat i dowiedzieć się gdzie i o której jest nabożeństwo - przyszła niedziela, której poranek spędziłam pośród woni kadzideł u Dominikanów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To w dużym skrócie główne wrażenia z Poznania. Mogłabym oczywiście wiele jeszcze napisać o ciekawych muzeach, zamku w Kórniku i rozmowach, ale to już w cztery oczy, jeśli kogoś ciekawi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodając jeszcze refleksję z dnia dzisiejszego: zrobiłam duże postępy w samokontroli emocji, w korzystaniu z racjonalizacji i organizowania się. Jednak głos drewnianego fletu zręcznie trzymanego w dłoniach ubogiego starca dziś w podziemiach zadrgał w moich uszach przenikliwie. Wypuściłam dwie łzy: jedna wróciła kanalikiem z powrotem i spłynęła do gardła, druga ześliznęła się dyskretnie po prawym policzku, na który nikt nie patrzył.&lt;br /&gt;Teraz, właśnie gdy zaczęłam pisać ostatni akapit, tata mój zagrał w pokoju obok na gitarze znamienną piosenkę.&lt;br /&gt;Tym razem jestem u siebie w pokoju.&lt;br /&gt;Już nie muszę kryć szlochu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrze, że Pan jest jak muzyka: piękny, niezmienny i zawsze dostępny.&lt;br /&gt;Dobrze, że łzy są po to, by oczyszczać i przynosić w sercu wiosnę.&lt;br /&gt;Już niedługo ziemia napełni się znów zielenią i jak wiek wiekiem wszystko będzie się toczyć według porządku Bożego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-5078580235123226115?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/5078580235123226115/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/02/luty-ma-sie-juz-ku-koncowi.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/5078580235123226115'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/5078580235123226115'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/02/luty-ma-sie-juz-ku-koncowi.html' title='luty ma się już ku końcowi'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-2905541716292043847</id><published>2010-02-06T19:30:00.002+01:00</published><updated>2010-02-06T22:11:54.429+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='codzienność'/><title type='text'>Patrzenie na świat</title><content type='html'>Perfekcjonizm - zwracanie uwagi na wszelkie szczegóły, by wszystko było jak ma być.&lt;br /&gt;Idealizm - kierowanie się wzniosłymi koncepcjami celów i wartości.&lt;br /&gt;Można powiedzieć z krytycznego (realistycznego?) punktu widzenia: specyficzne odmiany masochizmu, skazane na niepowodzenie pragnienie osiągnięcia doskonałości.&lt;br /&gt;Do takiego sposobu interakcji z rzeczywistością mam sporą niechęć, co nie przeszkadza mi w głębi siebie tak właśnie postrzegać świat.&lt;br /&gt;Jeśli do tego dołożyć bogatą wyobraźnię i tendencję do dramatyzowania (w znaczeniu teatru i w znaczeniu problemów/smutków) - powstaje schemat, który wszedł mi w krew.&lt;br /&gt;Byłoby jednak nudno, gdyby tak sobie żyć nie przełamując szablonów.&lt;br /&gt;Ten jest nadłamany ale jeszcze 'siedzi'.&lt;br /&gt;Dziś tak sobie myślę o marzeniach, wartościach i ideałach ogółem.&lt;br /&gt;Nie definiując tym razem słów, szukając sensu we wrażeniach znaczeń.&lt;br /&gt;Zastanawiam się, przyznam, że powątpiewam, czy w ogóle mają jakikolwiek sens?&lt;br /&gt;Czy posiadanie marzeń prowadzi do czegoś dobrego?&lt;br /&gt;Czy nie lepiej byłoby żyć i cieszyć się chwilą, tym co przynosi?&lt;br /&gt;Odległe marzenia, te z pogranicza perfekcyjnej wizji swojego życia, ograniczają.&lt;br /&gt;Ograniczają chyba bardziej, niż mobilizują.&lt;br /&gt;Zwłaszcza, gdy przychodzi zwątpienie w możliwość ich osiągnięcia.&lt;br /&gt;Wartości i idee - świadczą o byciu człowiekiem. Jakie by nie były, potwierdzają wyższe czynności nerwowe homo sapiens. Mogą dawać poczucie stabilności.&lt;br /&gt;Jednak gdy zadomowi się w nich patos - tracą swoją wartość. Stają się tylko przeszkodami.&lt;br /&gt;Prowadzą do tęsknoty, niespełnienia i jakiegoś zawieszenia w stanie teraźniejszej nieważkości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy warto marzyć o księciu z bajki?&lt;br /&gt;O pięknym, spokojnym domu?&lt;br /&gt;O szczęśliwej, harmonijnej rodzinie?&lt;br /&gt;O poczuciu stabilności w życiu?&lt;br /&gt;Im bardziej logicznie to rozpatruję, tym mniej widzę w marzeniach sensu.&lt;br /&gt;Tuż po tym, jak je odzyskałam, wnioskuję, że nie mają wartości.&lt;br /&gt;Może właśnie tak pozbyłam się kiedyś umiejętności snucia najprostszych marzeń?&lt;br /&gt;Tylko że wtedy było jeszcze gorzej z samopoczuciem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O, popatrz. Rozterka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z pewnością warto marzyć o Królestwie Niebieskim.&lt;br /&gt;Zwyczajnie dlatego, że gdy poprzez wiarę tam się dostaniesz, nie zawiedziesz się w niczym względem swoich marzeń.&lt;br /&gt;Wszystko przerośnie dostępne człowiekowi oczekiwania i możliwości wyobrażenia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-2905541716292043847?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/2905541716292043847/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/02/patrzenie-na-swiat.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/2905541716292043847'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/2905541716292043847'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/02/patrzenie-na-swiat.html' title='Patrzenie na świat'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-3037129880771366034</id><published>2010-01-20T22:17:00.006+01:00</published><updated>2010-01-22T21:45:12.344+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='z listy życzeń'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje myśli'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='codzienność'/><title type='text'>Destylat pierwszych dni A.D.2010</title><content type='html'>Człowiek o uśmiechu Kota z Cheshire lubi się przytulać, mimo że cierpi na stany lękowe.&lt;br /&gt;Pani w obuwniczym przekonuje, że wędrówka dusz ma coś wspólnego z kręgosłupem lędźwiowym i haluksami a poza tym że w każdym systemie filozoficznym czy religijnym można znaleźć coś dla siebie.&lt;br /&gt;Ludzie na uczelni witają się ze mną i rozmawiają i umawiają w różnych sprawach, mimo że nie mam pojęcia, kim są, jak się nazywają.&lt;br /&gt;Na zatłoczonym placu pan z paletą bułek zatrzymuje mnie i prosi o otworzenie bagażnika, który sam się zamyka.&lt;br /&gt;To rzeczywistość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wyobraźnia?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znów mam marzenia. To niesamowite. Na prawdę nie jest łatwo nauczyć się marzyć, nauczyć się chcieć, pragnąć i preferować. Długo trwał u mnie ten proces reedukacji i moge ostatecznie powiedzieć: umiem.&lt;br /&gt;Już nie bazuję na tym, co „ktoś” zasugerował, nie opieram się na żadnym „kimś” jako uosobieniu marzeń, nie patrzę z perspektywy braku i tęsknoty za tym, czego nie mam.&lt;br /&gt;Marzenia uniezależniły się we mnie od wszystkich ww. czynników.&lt;br /&gt;Przychodzą już same, takie proste, niezawisłe i niewinne.&lt;br /&gt;Spontaniczne, niezobowiązujące, ale prawdopodobne.&lt;br /&gt;Budzę się rano i pamiętając kawałek snu myślę, że byłoby wspaniale tak, jak w nim i że może to się zdarzy.&lt;br /&gt;Wiecie, posiadanie marzeń jest pierwszym i niezbędnym krokiem do ich spełnienia.&lt;br /&gt;Doświadczam tego ostatnio intensywnie.&lt;br /&gt;Gdy wiesz, czego pragniesz z czystego serca, możesz prosić o to Najwyższego.&lt;br /&gt;A wtedy On może Ci to dać.&lt;br /&gt;Tym sposobem otrzymałam już wiele w tym roku, więcej, niż się spodziewałam, prosząc gorliwie i szczerze. Dużo by pisać, chodzi głównie o moje własne samopoczucie duchowo-emocjonalne i relacje z innymi.&lt;br /&gt;A wczoraj moje marzenia poszły znów na przód: dostałam pracę w US.&lt;br /&gt;Zatem w najbliższe wakacje spełni się jedno z pierwszych marzeń, które udało mi się sformułować po czasie ciemności wewnętrznych i „rewalidacji”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie bój się marzyć.&lt;br /&gt;Nie lękaj się z całego serca chcieć.&lt;br /&gt;Nie zakładaj porażki.&lt;br /&gt;Ułóż w słowa swoje najgłębsze pragnienia.&lt;br /&gt;Proś, a On usłyszy i w swoim czasie będzie Ci dane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ufaj.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-3037129880771366034?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/3037129880771366034/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/01/destylat-pierwszych-dni-ad2010.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/3037129880771366034'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/3037129880771366034'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/01/destylat-pierwszych-dni-ad2010.html' title='Destylat pierwszych dni A.D.2010'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-4813106436439096119</id><published>2010-01-14T19:53:00.005+01:00</published><updated>2010-01-25T14:08:41.623+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='codzienność'/><title type='text'>Zamiast ćwiczeń z socjologii</title><content type='html'>Kolejka.&lt;br /&gt;Ludzie, dużo, jeden za drugim.&lt;br /&gt;Ogonek.&lt;br /&gt;Do czegoś, po coś.&lt;br /&gt;Czekanie.&lt;br /&gt;Cel.&lt;br /&gt;Stanie.&lt;br /&gt;Queue - jedno z zabawniejszych słów w języku angielskim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze kilkanaście i -dziesiąt lat temu była to jedna z pozytywniejszych i lepiej działających form interakcji społecznych. Ćwiczono na jej przykładzie umowy słowne, pozyskiwanie informacji i radzenie sobie w sytuacjach konfliktowych. Spotykały się tam rodziny i zacieśniały się więzi sąsiedzkie. Jedni czytali książki stojąc, inni wymieniali różnorodne informacje. Kształtowała się siatka komunikacyjna i specyficzne zaufanie. Zawierano i pielęgnowano tam znajomości, spędzano ogółem dużo czasu.&lt;br /&gt;Wszystko we wspólnym choć indywidualnym celu zaspokojenia podstawowych potrzeb.&lt;br /&gt;To była odrębna, żyjąca przestrzeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś mijałam długą kolejkę.&lt;br /&gt;Pasaż metra Centrum.&lt;br /&gt;Punkt obsługi klienta ztm czy coś w tym guście.&lt;br /&gt;To nie było już to zjawisko.&lt;br /&gt;Ogonek równy, jak się patrzy. Pod ścianą, by nie zagradzać przejścia.&lt;br /&gt;Ale ludzie?&lt;br /&gt;Nikt z nikim nie rozmawia. W ogóle.&lt;br /&gt;Nikt nie trzyma w rękach książki, gazety ani czegokolwiek.&lt;br /&gt;Nikt nie obserwuje nawet innych, nie przygląda się ludziom w dole, na stacji, wsiadającym i wysiadającym do pociągu.&lt;br /&gt;Każdy zamknięty w swojej wąskiej strefie prywatnej.&lt;br /&gt;Wzrok nieobecny, obojętny na otoczenie, utkwiony w ścianie lub suficie.&lt;br /&gt;Każdy w swoich sprawach, zabija czas planując bez końca bądź nie myśląc wcale.&lt;br /&gt;Słychać tylko kroki i wizg hamujących i ruszających kół na torach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzie jest społeczeństwo?&lt;br /&gt;Czy została tylko szara masa humanoidów o zewnętrznych cechach &lt;span style="font-style: italic;"&gt;homo sapiens&lt;/span&gt;?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;myśl dnia dzisiejszego: to nie tak, że Pan nie słucha i nie mówi. to my nie słyszymy, bo nie chcemy i krzyczymy nie w tym kierunku.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-4813106436439096119?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/4813106436439096119/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/01/zamiast-cwiczen-z-socjologii.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/4813106436439096119'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/4813106436439096119'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2010/01/zamiast-cwiczen-z-socjologii.html' title='Zamiast ćwiczeń z socjologii'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-1372378621269576642</id><published>2009-12-28T21:45:00.000+01:00</published><updated>2009-12-28T21:45:10.156+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ku górze'/><title type='text'>prognoza pogody 2010</title><content type='html'>Z wczorajszego rozważania.&lt;br /&gt;Biblijną historię o sztormie zna chyba każdy.&lt;br /&gt;Wielu kaznodziei odwołuje się do niej.&lt;br /&gt;W skrócie: Jezus wsiadł do łodzi z uczniami i zasnął. Potem nagle zerwała się burza.&lt;br /&gt;Kolejny etap opisywany jest przez ewangelistów nieco rozbieżnie.&lt;br /&gt;Tak sobie myślę, że oni tam tez byli i pisali potem w zależności od swoich odczuć.&lt;br /&gt;Mateusz pisze: (8:25) &lt;span style="font-style: italic;"&gt;I podszedłszy do niego zbudzili go słowami: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Panie, ratuj, giniemy!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jest w tym oddana bojaźń, bez wątpienia. Jest też desperacka prośba o ratunek, czyli przynajmniej częściowe założenie, że Pan jest w stanie przyjść z pomocą.&lt;br /&gt;Marek oddaje sytuację nieco inaczej: (4:38) &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Budzą go więc i mówią do niego: &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Nauczycielu! Nic cię to nie obchodzi, że giniemy?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Tu nie ma prośby, nie ma pytania czy Jezus ma jakiś sposób na wyjście z opresji.&lt;br /&gt;Tu jest oskarżenie, że tak na prawdę Jemu na swoich uczniach nie zależy.&lt;br /&gt;Czy my nie mamy dziś tak samo?&lt;br /&gt;Nie tylko względem Boga.&lt;br /&gt;Zwyczajnie względem ludzi także.&lt;br /&gt;Czy przypadkiem gdy przychodzą kłopoty cała nasza ufność nie legnie w gruzach?&lt;br /&gt;Jakbym widziała samą siebie: coś idzie nie tak, ktoś mnie zawodzi i od razu mówię: pewnie nic cię to nie obchodzi, pewnie nie mam dla ciebie żadnego znaczenia.&lt;br /&gt;Nieufność w czystej postaci.&lt;br /&gt;Założenie, że mimo możliwości człowiek (lub Pan) nie podejmą działania na naszą korzyść.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czemu jesteście tacy bojaźliwi? Jakże to, jeszcze wiary nie macie?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie chodzi tu o strach, do tego zawsze można znaleźć jakiś powód.&lt;br /&gt;Chodzi o strachliwość, lękliwość, nieufność.&lt;br /&gt;U jego podstawy leży wątpienie, czyli pewne przeciwieństwo optymizmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed nami nowy rok.&lt;br /&gt;Większe i mniejsze burze życiowe, przed każdym.&lt;br /&gt;Trudności, dylematy, niepowodzenia i próby.&lt;br /&gt;Jakie? Czas pokaże.&lt;br /&gt;Jak zareagujemy, gdy przyjdą?&lt;br /&gt;Posiadanie najlepszych leków i znajomości z najlepszymi lekarzami nie gwarantuje, że nie zachorujemy.&lt;br /&gt;Tak samo najszczersza więź z przyjacielem nie chroni przed nieufnością z rozmaitych, nieprzewidzianych powodów.&lt;br /&gt;Identycznie obecność Pana przy nas każdego dnia nie daje gwarancji, że życie będzie w kolorach tęczy.&lt;br /&gt;Lekarz wyciąga z choroby lub powoduje że śmierć nie jest tak bolesna.&lt;br /&gt;Prawdziwy przyjaciel gotowy jest ponieść z nami każdy ciężar, dopóki może.&lt;br /&gt;Najwyższy zawsze czuwa, byśmy podnieśli się po upadku, daje ramię do podparcia się.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nothing surprises God ever.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jesus is never late.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Czy w tym roku będziesz nieufny?&lt;br /&gt;Ja powiem szczerze, że nie wiem, jak ze mną będzie.&lt;br /&gt;Wciąż nie całkiem rozumiem co znaczy ufać.&lt;br /&gt;Jestem jednak dobrej myśli.&lt;br /&gt;I Ty bądź.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-1372378621269576642?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/1372378621269576642/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/12/prognoza-pogody-2010.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/1372378621269576642'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/1372378621269576642'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/12/prognoza-pogody-2010.html' title='prognoza pogody 2010'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-3137689478541615670</id><published>2009-12-28T20:41:00.002+01:00</published><updated>2009-12-28T20:55:47.083+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ku górze'/><title type='text'>Spacer zimowy</title><content type='html'>Byłam dziś na spacerze.&lt;br /&gt;Wyszłam na pocztę, jednak wracając nadłożyłam nieco drogi, by przejść się z dala od innych.&lt;br /&gt;Byliśmy sami, we dwoje.&lt;br /&gt;Śnieg skrzypiał pod nogami i padał z nieba radośnie, niebo ciemniało poprzez różne odcienie szarości.&lt;br /&gt;Wypłoszyliśmy czaplę i kilka kaczek ze strumyka.&lt;br /&gt;Dawno tak dobrze mi się nie rozmawiało.&lt;br /&gt;Nie miałam dawno dla Niego czasu, unikałam dłuższych wymian zdań.&lt;br /&gt;Teraz zatęskniłam tak mocno, mocno i mój upór pękł.&lt;br /&gt;Powiedziałam Mu wszystko. Głośno i wyraźnie, dobierając słowa z głębi serca.&lt;br /&gt;Raz łkając i puszczając po policzkach łzy, raz wzdychając i ściszając głos, to znów bezgłośnie, gdy ktoś przechodził obok.&lt;br /&gt;Wszystko zostało powiedziane.&lt;br /&gt;Wiele powtórzeń słowa "proszę" i wiele "dziękuję".&lt;br /&gt;Wiele chęci zrozumienia i próśb o pomoc w ogarnięciu moich myśli.&lt;br /&gt;Szczere przeprosiny i gorliwa prośba o wybaczenie..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To był wspaniały spacer.&lt;br /&gt;Niemal romantyczne popołudnie z niezastąpionym Ukochanym.&lt;br /&gt;I wiecie co jest najwspanialsze?&lt;br /&gt;Że On nigdy się mną nie znudzi, ani nie zawiedzie się, ani nie będzie miał dość.&lt;br /&gt;Bo On zna mnie lepiej niż ja sama, po stokroć.&lt;br /&gt;Czasem żałuję tylko, że jest bezcielesny, bo nie może mnie fizycznie przytulić, gdy tego nieraz potrzeba.&lt;br /&gt;Ale Najwyższy jest wcieloną Miłością i w tę świadomość mogę się wtulić niczym w materialne ciepło. Wystarczy odrobina wyobraźni, a tej mi nie brakuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ku pamięci:&lt;br /&gt;Jezus jest miłością.&lt;br /&gt;Jeśli potrzebujesz - może być Twoim niezawodnym Ukochanym.&lt;br /&gt;Zupełnie bez znaczenia kim jesteś, przecież i tak wie o Tobie wszystko.&lt;br /&gt;I właśnie dla tego kocha Cię nad życie.&lt;br /&gt;Dosłownie: ponad życie - oddał swoje niewinne istnienie ziemskie za Ciebie, w niezasłużonym, wielkim bólu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-3137689478541615670?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/3137689478541615670/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/12/spacer-zimowy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/3137689478541615670'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/3137689478541615670'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/12/spacer-zimowy.html' title='Spacer zimowy'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-3513804660947856035</id><published>2009-12-23T22:36:00.003+01:00</published><updated>2009-12-23T23:19:35.747+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='codzienność'/><title type='text'>Święta Bożego Narodzenia</title><content type='html'>Wczoraj Świąteczna atmosfera dotarła do mnie, mimo długiego oporu myśli różnych, okolicznych, nie świątecznych.&lt;br /&gt;Co to jest dla mnie, ta aura?&lt;br /&gt;Nie chodzi o zapach iglastych gałązek, spływający przyjemnie po ścianach, czy słodko-wytrawną woń kompotu z suszu.&lt;br /&gt;To nie kwestia śniegu skrzypiącego radośnie pod stopami (jeszcze wczoraj).&lt;br /&gt;Ani nie chodzi o to, że już nie ma zajęć na uczelni.&lt;br /&gt;Późne wstawanie, spotkania, sprzątanie, wigilijki grupowe, szukanie i pakowanie prezentów, ubieranie choinki, piernikowy aromat... To wszystko bardzo miłe i okołoświąteczne, jednak nie wystarczyło do ocieplenia mojego serduszka.&lt;br /&gt;Cóż zatem?&lt;br /&gt;Wróciłam późno minionego wieczoru, zmęczona po długim dniu.&lt;br /&gt;W kuchni zastałam rodziców.&lt;br /&gt;Stół nosił ślady smacznej kolacji, kieliszki pachniały już tylko trochę czerwonym winem.&lt;br /&gt;Śmiech, wspólne gotowanie, ciepłe spojrzenia i słowa między nimi.&lt;br /&gt;Nagle całe moje nastawienie z upartym cieniem smutku prysło.&lt;br /&gt;Poczułam się pośród tych uśmiechów szczęśliwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wiele mamy, jak bardzo tego nie doceniamy.&lt;br /&gt;Rodzina - jaka to nieopisana wartość, niezależnie z ilu osób się składa.&lt;br /&gt;Jakże łatwo jest zauważać wady najbliższych, a jak czasem trudno pamiętać, że są nam na prawdę potrzebni i kochani tacy, jacy są.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właściwie - czy można nie lubić Świąt, jak to niektórzy mawiają, że mają?&lt;br /&gt;Jeśli traktujemy owe dni jak suchą tradycję, sprzątanie, gotowanie i zakupy do upadłego;&lt;br /&gt;jeśli czujemy się pod przymusem siedzenia przy zbyt suto zastawionym stole pośród nielubianych krewnych, wyczekujemy jedynie prezentów i liczymy godziny i kolejne obiady w cudzych domach, jeśli to są święta obżarstwa i nudy - można nie lubić, nie znosić tej całej otoczki, trudno się dziwić.&lt;br /&gt;Jednak - jaki sens ma to wszystko?&lt;br /&gt;Te tysiące promocji, stosy tradycji, choinki w każdym domu, wycieczka do kościoła ten raz czy drugi w roku, pośpiech i starania, by wszystko było jak ma być?&lt;br /&gt;Jaki sens mają Święta dla wyznawców wszystkich niechrześcijańskich religii i ideologii?&lt;br /&gt;Święta Bożego Narodzenia to radość z przyjścia na świat w osobie człowieka Najwyższego .&lt;br /&gt;To symboliczna rocznica, zaledwie zapowiedź prawdziwie niepowtarzalnego wydarzenia - odkupienia i zbawienia.&lt;br /&gt;Zastanawiam się nieraz po co to wszystko, jeśli nie przykłada się wagi do istoty tych dni.&lt;br /&gt;Tak, to bardzo ładne, że jest tradycja i rodzina, ale dlaczego nie z okazji nowego roku kalendarzowego, najdłuższej nocy czy pierwszego śniegu?&lt;br /&gt;Dlaczego i po co wszyscy podczepili się pod jedno z największych Świąt wyznawców Jezusa Chrystusa jako Boga?&lt;br /&gt;Czy tylko po to, by umniejszyć Pana do noworodka w żłobie a czas wspominania Jego przyjścia sprowadzić do przejedzenia i mdłości społecznych?&lt;br /&gt;Czasem nie umiem znaleźć się pośród Świąt.&lt;br /&gt;Z przyzwyczajenia zdążam myślami tam, gdzie wszyscy, czyli w różne nisze z dala od głównego przesłania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan przyszedł, umniejszył się do ludzkiego wymiaru niewyobrażalnym sposobem, mimo że przeszłość, teraźniejszość i przyszłość mieszczą się w Jego umyśle w całości bez najmniejszego problemu. On stał się najmniejszym ze wszystkich, od początku mając na celu odkupić przewinienia Jego ludu w cierpieniach.&lt;br /&gt;Czy to nie jest wystarczająco niesamowite?&lt;br /&gt;Ta myśl mogłaby zająć wiele godzin kontemplacji i zastanowień.&lt;br /&gt;Tymczasem wolimy myśleć o rodzinie i wszystkim co trzeba i co można i co było.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życzę Wam, byście mogli przeżyć te Święta tak, jak chcielibyście w sercu.&lt;br /&gt;Bez obłudy i sztuczności.&lt;br /&gt;Każdy według własnego sumienia i przekonań.&lt;br /&gt;Skupiając się na tym, co najważniejsze dla Was w Świętach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-3513804660947856035?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/3513804660947856035/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/12/swieta-bozego-narodzenia.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/3513804660947856035'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/3513804660947856035'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/12/swieta-bozego-narodzenia.html' title='Święta Bożego Narodzenia'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-4811417989443632811</id><published>2009-12-05T22:02:00.004+01:00</published><updated>2009-12-05T22:30:50.660+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozmaitości'/><title type='text'>po koncercie w filharmonii</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;List do sama-nie-wiem-kogo&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli spotkasz mnie we mgle i zobaczysz w moich oczach lśnienie nie wiadomo skąd wiedz, że wcale nie patrzę na Ciebie.&lt;br /&gt;Wzrok mój sięga w dal, w głąb, w przestrzeń.&lt;br /&gt;Mimo to, jeśli uznasz, że to miły blask - zostań.&lt;br /&gt;Weź mnie za rękę, może nie zauważę.&lt;br /&gt;Zaprowadź tam, gdzie symfonię tworzy prawdziwa orkiestra.&lt;br /&gt;Nakarm mnie dźwiękiem, muzyką, drganiem.&lt;br /&gt;Skóra moja przyjemnie ścierpnie, tak miłe są mi te wibracje.&lt;br /&gt;Puls przyspieszy, policzki zarumienią się lekko.&lt;br /&gt;Napięcie zejdzie z mojego ciała.&lt;br /&gt;Zasłucham się cała i rozpłynę w melodii.&lt;br /&gt;Gdy głowę przechylę na bok, nasycona harmonią, zabierz mnie stamtąd.&lt;br /&gt;Zostańmy sami: ja, ty i fortepian.&lt;br /&gt;Połóż dłonie na białych klawiszach. Graj i przymruż oko na moją profanację, gdyż przytulę do niego policzek, potem dłonie a potem niemal nie wiadomo kiedy bedę cała na lśniącej powierzchni i chłonąć będę drżenie.&lt;br /&gt;Przymrużę powieki i uśmiechnę uchylone usta.&lt;br /&gt;Będę pić dźwięki całym ciałem, rozpłynięta w każdym calu.&lt;br /&gt;Gdy wybrzmią ostatnie akordy - sfrunę znów na ziemię, już szalenie senna.&lt;br /&gt;Wtedy przytul mnie, nie zdziwię się już, przyłożę ucho do Twojego mostka i zasłucham się w rytmie bijącego serca.&lt;br /&gt;Połóż mnie w pachnącej pościeli i pogładź po policzku wierzchem dłoni.&lt;br /&gt;Lśnienie z moich źrenic będzie już w innym odcieniu, zaśnie wraz z duszą, gdy opadną do końca powieki.&lt;br /&gt;Nie odchodź wtedy, sen mój spokojny podążać będzie za melodią Twojego oddechu.&lt;br /&gt;Po nocy, tuz przed świtaniem, ucichniesz.&lt;br /&gt;Znikniesz wraz z cieniami dookoła.&lt;br /&gt;Strzepnę w porannej ciszy sen z rzęs.&lt;br /&gt;Rozejrzę się uważnie, sprawdzę, czy aby na pewno nie ma Cię pod łóżkiem, za zasłoną.&lt;br /&gt;Nie znajdę.&lt;br /&gt;Przypomnę sobie, że Cię nie ma&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(m?)&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Być może nawet wcale nie istniejesz teraz, ani przedtem.&lt;br /&gt;Mimo to dusza moja trwać będzie w harmonii, póki nikt jej nie zakłóci.&lt;br /&gt;Dopóki brzmieć będzie we mnie muzyka, nasycona będę pokojem.&lt;br /&gt;Osobowość moja będzie tak przytulnie spójna.&lt;br /&gt;Tak rozkosznie jednolita...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* * *&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyja to twarz z takim zastanowieniem patrzy na mnie w szybie?&lt;br /&gt;Czyją to figurę widzę w przymierzalni, wybierając spodnie pierwszy raz od dawna?&lt;br /&gt;Czyje to stopy idą przede mną, osobliwie zmieniając kształt przy styku z podłogą?&lt;br /&gt;Dłonie są moje, to wiem, rozpoznaję wszystkie blizny i zniekształcenia na nich. Pieprzyki tu i tam tez kojarzę. I włosy.&lt;br /&gt;Ale reszta? Ten głos, mimika, dynamika ciała?&lt;br /&gt;Kim jest ta dziwna osoba w lustrze?&lt;br /&gt;Czuję się nieswojo...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-4811417989443632811?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/4811417989443632811/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/12/po-koncercie-w-filharmonii.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/4811417989443632811'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/4811417989443632811'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/12/po-koncercie-w-filharmonii.html' title='po koncercie w filharmonii'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-697137376025196093</id><published>2009-11-29T18:42:00.003+01:00</published><updated>2009-11-29T19:06:56.711+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje myśli'/><title type='text'>Z jak zaufanie</title><content type='html'>zaufać&lt;br /&gt;1. «powierzyć swoje sprawy osobie lub instytucji, której się ufa»&lt;br /&gt;2. «uznać, że czyjeś słowa, informacje itp. są prawdziwe»&lt;br /&gt;3. «uznać, że ktoś posiada jakieś umiejętności i potrafi je odpowiednio wykorzystać»&lt;br /&gt;PWN&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kluczowa dla mnie jest definicja druga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A krótko według własnych refleksji:&lt;br /&gt;Co to jest zaufanie?&lt;br /&gt;To każdorazowe podejmowanie ryzyka.&lt;br /&gt;Akt wiary, że podmiot spełni oczekiwanie, tj. zachowa się właściwie, pozytywnie.&lt;br /&gt;Owo przekonanie, uznanie, że tak właśnie będzie, nie jest podparte wiedzą, w gruncie rzeczy nie posiada żadnej realnej gwarancji.&lt;br /&gt;To domniemanie optymalnego toru rzeczy, lub domniemanie niewinności.&lt;br /&gt;Wiara, że nie ma powodu do obaw.&lt;br /&gt;Wypływa z niego spokój, swoisty optymizm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem zaufanie jest zbudować łatwo, gdy ma się wiele informacji potwierdzających rzetelność podmiotu. Zaufania tu jednak mało, tyle ile niepewności.&lt;br /&gt;Czasem, raczej rzadko, podejmujemy się zaufania wbrew logice, podejmujemy ryzyko. To dopiero jest prawdziwa ufność. Tak duża, jak cała niewiedza, jak to będzie.&lt;br /&gt;To, czy podmiot jest godny zaufania nie jest stałe ani wymierne.&lt;br /&gt;W zależności od ryzyka podjętego za strony ufającego - podmiot może zmienić swoje nastawienie czy postępowanie.&lt;br /&gt;Jak się czujesz, gdy wiesz, że ktoś pokłada w Tobie zaufanie?&lt;br /&gt;Ja czuję się natychmiast bardziej zmotywowana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzecz nie w tym, czy ludzie są godni zaufania.&lt;br /&gt;Nie w tym, że w dzisiejszych czasach nie można już nikomu ufać.&lt;br /&gt;To wszystko jest kwestia decyzji:&lt;br /&gt;podejmujesz ryzyko, czy nie?&lt;br /&gt;Kalkulacja i decyzja. Tyle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I parafrazując pewnego jeszcze mało znanego człowieka:&lt;br /&gt;Dopóki wszystko jest dobrze nie ma mowy o zaufaniu. Wychodzi na jaw (lub okazuje się, że go nie ma) dopiero przy trudnościach, problemach, próbie.&lt;br /&gt;Ja?&lt;br /&gt;Często wracam do przeszłości, mówię: a przecież tak ci ufałam...&lt;br /&gt;Skoro w trudności ufność prysła, czy nie było to raczej oczekiwanie, że nie będę musiała sprawdzać, czy ufam? Czy nie była to naiwna nadzieja, że wszystko będzie łatwe, miłe o przyjemne, bez ryzyka o którego podjęciu samej przyjdzie mi zdecydować?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;365 times in the Bible there is an expression: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;fear not&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-697137376025196093?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/697137376025196093/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/11/z-jak-zaufanie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/697137376025196093'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/697137376025196093'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/11/z-jak-zaufanie.html' title='Z jak zaufanie'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-5350140445574496979</id><published>2009-11-26T17:40:00.005+01:00</published><updated>2009-11-26T18:56:18.647+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje myśli'/><title type='text'>Z jak zazdrość</title><content type='html'>Co to jest?&lt;br /&gt;Emocja. Z definicji - jeśli trwa dłużej przekształca się w uczucie.&lt;br /&gt;1. «uczucie przykrości spowodowane brakiem czegoś, co bardzo chce się mieć i co inna osoba już ma»&lt;br /&gt;2. «silne uczucie niepokoju, że ukochana osoba mogłaby nas zdradzić»&lt;br /&gt;(PWN)&lt;br /&gt;Skupmy się na drugim znaczeniu, nieco głębszym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako emocja, jeśli dobrze się z nią obchodzić i jeśli nie jest zbyt silna, może być dobra. Może świadczyć o prawdziwości i szczerości. Może chronić przed pokusą niewierności w związku.&lt;br /&gt;Może tyczyć się każdej bliskiej osoby: ukochanego, przyjaciela, członka rodziny.&lt;br /&gt;Zwykle wiąże się z poświęcaniem zbyt małej ilości czasu i uwagi, poczucia niedowartościowania, niezaopiekowania, bycia ignorowanym.&lt;br /&gt;Łączy się z obawą, że nie jest się wystarczającym dla bliskiej osoby, że straciła nami zainteresowanie.&lt;br /&gt;Zwykle ten niepokój jest bezpodstawny, świadczy raczej o spadku naszej własnej samooceny z jakichś innych powodów bądź wyciąganiu pochopnych, wyolbrzymionych wniosków z niewyjaśnionych zdarzeń.&lt;br /&gt;Dopóki zdarza się epizodycznie wszystko jest w porządku.&lt;br /&gt;Nawet jeśli wyleje się ją w przypływie rozemocjonowania - szczerość powinna doprowadzić do porozumienia a cała sytuacja skończyć na ufnym uścisku, w kochających ramionach.&lt;br /&gt;Problem zaczyna się, gdy coś więcej przyłącza się do zazdrości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze - gdy łączy się oba słownikowe znaczenia, uprzedmiotawiając osobę, roszcząc sobie do niej prawo własności i wyłączności, ograniczając, narzucając. Wtedy gotowość zrozumienia i zatroszczenia się spada z jej strony. Ona także czuje się pokrzywdzona w pewien sposób, co daje pętlę: obie strony ponoszą pewną winę i obie czują się dotknięte.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie - gdy zazdrości się bezprawnie. Wtedy, kiedy myśli się tak o osobie ukochanej bez wzajemności. Wtedy, gdy nie należy ona do nas w żadnym stopniu, mimo chęci i marzeń. Obiekt może nawet nie być świadomy emocji w nas, a my we własnym wnętrzu karmimy żółcią rozgoryczonego stwora, zatruwając własne wnętrze i odnosząc się do innych dziwacznie, niezrozumiale dla nich, niczemu nie winnych. To poświęcanie czasu i energii iluzjom i imaginacjom, marnowanie sobie (i nie tylko) życia. To prosta droga do zgorzknienia, postępująca korozja charakteru i duszy. To wreszcie głupia rezygnacja z szansy do stworzenia swojego szczęścia i budującego obserwowania cudzego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po trzecie - gdy zazdrość przyrasta do nas, gdy staje się permanentnym uczuciem, przeświadczeniem i stałą obawą. Wtedy prowadzi do nawyku katastroficznego myślenia i zatruwa więzi, staje się mało zależna od rzeczywistości, scala się z charakterem i sposobem postrzegania całego świata. Rodzi ból i nieporozumienia.&lt;br /&gt;Z pewnością można by po namyśle wykazać więcej oblicz chorej zazdrości.&lt;br /&gt;Rozważmy jednak, zamiast dalszego wyliczania, skąd może brać się to zjawisko?&lt;br /&gt;Wątpię, by człowiek rodził się z tendencją do zazdrości.&lt;br /&gt;Uczy się jej z czasem.&lt;br /&gt;Zatem dzieciństwo i wychowanie.&lt;br /&gt;Dziecko uczy się zazdrości, gdy daje się mu przywyknąć do poczucia niesprawiedliwego traktowania. Gdy dopuszcza się do sytuacji, że czuje się gorsze, pominięte. Gdy poświęca mu się niewiele uwagi i zainteresowania, okazuje zbyt mało ciepła i buduje poczucie, że na miłość trzeba zapracować, zasłużyć, że to rzecz względna. Gdy nie tłumaczy się takiemu niewielkiemu człowieczkowi, że się go kocha i nie ma się czego obawiać.&lt;br /&gt;Kluczowe mechanizmy tu występujące to:&lt;br /&gt;- błędne założenie, że maluch jeszcze nie zrozumie takich spraw, więc nie warto się przed nim tłumaczyć, dlaczego ma się mało czasu itp.&lt;br /&gt;- podejście uogólnione, jak do każdego przeciętnego dziecka, bez uwzględnienia indywidualnych cech, stopnia wrażliwości i potrzeby uwagi&lt;br /&gt;- warunkowe manipulowanie na poczuciu akceptacji dziecka&lt;br /&gt;- brak starania o atmosferę bezpieczeństwa&lt;br /&gt;- niekonsekwencja (traktowanie malucha różnie w zależności od własnych nastrojów i stanów wewnętrznych)&lt;br /&gt;W wyniku takiego obrotu rzeczy dziecko zaczyna być zazdrosne (także z udziałem nauki przez naśladownictwo np. drugiego rodzica). Uczy się tego dobrze, często chowając głęboko w środku. Takiej nauki się nie zapomina, wchodzi ona w krew i wiele lat później bardzo łatwo ją sobie przypomnieć.&lt;br /&gt;Powstaje życiowa postawa oparta na zazdrości, poczuciu niesprawiedliwości i obawie.&lt;br /&gt;Emanuje to na wszystkie relacje i interakcje międzyludzkie, harmonijnie zgrywa się z niskim poczuciem wartości.&lt;br /&gt;Takie niby dorośnięte dziecko nie potrafi być szczęśliwe dłużej niż kilka chwil, wciąż czeka na dowartościowanie i bodźce oceniające z zewnątrz.&lt;br /&gt;W nim mieszka rozbudowany potencjał chorej zazdrości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znów doszłam do podsumowania, że tak wiele zależy od pierwszych lat życia.&lt;br /&gt;Zdaje się, że rozważanie powyższe nie brzmi zbyt pozytywnie, mimo że dla mnie jest na prawdę konstruktywne, bo zawiera pewną analizę, podstawę do rozwoju ku lepszemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wysłowieniu tych myśli spostrzegłam jeszcze coś.&lt;br /&gt;Nie wiem kiedy ukształtował się mój filozoficznawy pogląd na naturę człowieka w momencie przyjścia na świat.&lt;br /&gt;Dwie przeciwstawne opinie głoszą w uproszczeniu, że nowy człowiek jest z natury albo zły, albo dobry.&lt;br /&gt;Ja widzę rzecz tak:&lt;br /&gt;- noworodek to czysta kartka, życie ją wypełni&lt;br /&gt;- posiada potencjał do działania i nauki, także do złych wyborów&lt;br /&gt;- z natury jest bardziej twórczy, niż destruktywny, to zapewnia mu przeżycie&lt;br /&gt;- nie mając zakodowanych konkretnych wzorców moralnych buduje się poprzez naśladownictwo oraz metodę prób i błędów&lt;br /&gt;- jest bardzo podatny na wpływy zewnętrzne, to czego doświadcza w maleńkości najmocniej zostaje w jego duszy i wpływa na całą resztę życia&lt;br /&gt;podsumowując: anie dobro ani zło, tylko potencjał, energia twórcza. I ogromna zależność od opiekunów.&lt;br /&gt;Z czasem, w człowieku dorastającym, potencjał może być podtrzymywany lub gaszony. W pewnym momencie wszystko zależy już od niego samego i może albo kontynuować naukę i przyzwyczajenia z domu rodzinnego (twórcze bądź niszczące) lub zbuntować się, walczyć o zmianę swoich fundamentów (znów w obie możliwe strony).&lt;br /&gt;Czy zatem niezależnie od wszystkiego każdy człowiek zachowuje możliwość tworzenia, dążenia do dobra?&lt;br /&gt;Wierzę, że tak, że to wszystko kwestia decyzji i wyborów.&lt;br /&gt;Owszem, czasem realizacja zmian jest trudna, zdaje się niemożliwa, jednak wierzę, że można osiągnąć wszystko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Filip. 4:13&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;(BW)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-5350140445574496979?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/5350140445574496979/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/11/z-jak-zazdrosc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/5350140445574496979'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/5350140445574496979'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/11/z-jak-zazdrosc.html' title='Z jak zazdrość'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-1413995919649822458</id><published>2009-11-18T00:21:00.008+01:00</published><updated>2009-11-18T21:24:09.933+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje myśli'/><title type='text'>Namysł nad tworzeniem i szukaniem.</title><content type='html'>Tworzenie. Stwierdziłam już ogólnie i entuzjastycznie jakiś czas temu, że to na nim polega życie. Aktywny byt na tym świecie wymaga stałego kreowania siebie. Tyczy się to zwłaszcza młodych osób, które dopiero co stają się faktycznie niezależne od innych. Trwa do końca życia.Tworzenie to uczenie się nowych rzeczy i włączanie ich do obszaru „ja”. Stały, dynamiczny rozwój. Wiadomo, zachodzący w różnym tempie w różnych okresach życia.&lt;br /&gt;Co jednak z szukaniem?&lt;br /&gt;Porównam górnolotnie życie do haftu.&lt;br /&gt;Co należy zrobić, by taki powstał?&lt;br /&gt;Po pierwsze trzeba chcieć. Odczuwać chęć, potrzebę stworzenia czegoś pięknego, wartościowego.&lt;br /&gt;Potem następuje moment decyzji: jak ma wyglądać wzór?&lt;br /&gt;Gdy jesteśmy dziećmi w tej dziedzinie – na początek wybieramy coś małego, nie bardzo skomplikowanego, zwykle dokładnie oddając konkretny, cudzy szablon, który przypadł nam do gustu. Za każdym kolejnym razem będziemy próbować czegoś bardziej ambitnego i z czasem zaczniemy tylko trochę inspirować się gotowcami, tworząc wedle własnego projektu.&lt;br /&gt;Moment wybierania może nastąpić tylko po etapie szukania, zastanawiania się, czego chcemy. Ten namysł nad celem pracy powtarza się stale. Skąd weźmiemy wzorce, jakich nici użyjemy i na jakiej kanwie wartości? To także decyzje oparte na szukaniu, wyborze między dostępnymi możliwościami.&lt;br /&gt;Sama ocena, czy haft to właśnie to, co nam odpowiada to także szukanie. Odnajdywanie swoich predyspozycji.&lt;br /&gt;Także szukanie jest istotne, nie można go pominąć.Czy zauważyliście jednak, że tyczy się ono tylko momentów inicjujących?&lt;br /&gt;Znalezienie potencjału, wybór sposobu to dopiero początek.&lt;br /&gt;Mały początek wielkiego dzieła i potężnej pracy nad sobą, przez całe życie.&lt;br /&gt;Poiesis.&lt;br /&gt;Szukanie przewija się, owszem, jednak stale tylko na rozstajach, pokazuje nowe możliwości i daje nowe punkty zaczepienia dla dalszego wzrostu.&lt;br /&gt;Jeśli by sprowadzić życie do samego szukania, zaczynałoby się ono i kończyło na odtwarzaniu, będąc bliskie wegetatywnej egzystencji.&lt;br /&gt;Owszem, o pozory można zadbać, udawać, że to życie pełną piersią.&lt;br /&gt;Owszem, wysiłek włożony w kreowanie, wzorem Ojca-Kreatora, nie musi przynosić spektakularnie odmiennych efektów.&lt;br /&gt;Świadomość możliwości zdaje mi się jednak wystarczająco obligująca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do szukania.&lt;br /&gt;Bardzo ważne jest, byśmy wybierali sobie odpowiedni pokarm, na którym mamy wzrastać. Niezależnie w jakiej rodzinie i środowisku spędziliśmy dzieciństwo – od pewnego momentu nikt dalej nie będzie nas prowadził za rękę czy karmił. Niezależnie, czy ktoś bardzo chce stale nas kreować, czy już dawno nikt o tym nie myśli, dojrzewając stajemy się odpowiedzialni sami za siebie, czy nam się to podoba, czy nie.&lt;br /&gt;To niebanalne obciążenie ale i wielka szansa.&lt;br /&gt;Okazja, by zmieniać i udoskonalać – uwaga – samych siebie!&lt;br /&gt;Czy jesteś świadom, jak bardzo godnym podziwu człowiekiem możesz być? Kim tylko zechcesz. Wszystko jest teraz w Twoich rękach, a niemożliwe jest tylko to, co sam uznasz za nieosiągalne.&lt;br /&gt;Co może być pożywką dla takiego wzrastającego człowieka?&lt;br /&gt;Ogólnie rzecz biorąc – otoczenie.&lt;br /&gt;To, z kim i jak spędzamy czas, to czy i kogo obieramy za nauczyciela, jakim słowem pisanym się karmimy, jaką muzyką i filmem.&lt;br /&gt;Także tryb życia. Sen, odżywianie się, sport, porządek, planowanie – wszystko to brzmi banalnie, ale składa się na samodyscyplinę. Przedrostek „samo” dość jednoznacznie wskazuje, że nikt inny za nas tego nie zrobi.&lt;br /&gt;Należy stale szukać, dowiadywać się o możliwościach i wybierać. Próbować, zmieniać, dostosowywać do swoich preferencji.&lt;br /&gt;Dobrym pokarmem jest na przykład słuchanie wykładów, wywiadów itp. ludzi, których wartości choć częściowo podzielamy. To bardzo pokrzepia duszę i poddaje sprawdzeniu własne poglądy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu kończą się moje odpowiedzi, a zaczyna się znów szeroka rzeka pytań.&lt;br /&gt;Czy da się znaleźć przeznaczone dla nas miejsca w tym świecie? Czy takie w ogóle istnieją, a jeśli tak, to jak je rozpoznać?&lt;br /&gt;Jak odróżnić chęci i skłonności własne od powołania?&lt;br /&gt;Czy powołanie istnieje i czym różni się od przeznaczenia?&lt;br /&gt;Jeśli Bóg woła każdego do najodpowiedniejszych ról, czy to raczej jednostkowe wyróżnienia?&lt;br /&gt;Czy Bogu robi w ogóle różnicę, czym się zajmiemy, czy tylko jak robimy to, co robimy?&lt;br /&gt;Jeśli Pan ma przygotowane dla mnie zadania, jak odróżnić je w sercu od własnego widzi mi się?&lt;br /&gt;Czy warto iść za głosem serca, za chęcią i skłonnością, jeśli brak logicznych argumentów?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko na ostatnie pytanie mam w sobie odpowiedź.&lt;br /&gt;Warto. Choćby dlatego, że lepiej iść do przodu lekko po omacku, licząc na łut szczęścia, niż stać w miejscu martwiąc się, że nie jest się pewnym „co teraz” i nie mając planu na przyszłość.&lt;br /&gt;Pozostałe pytania... Czy w ogóle warto szukać na nie odpowiedzi?&lt;br /&gt;Nie, nie szukam ich usilnie.&lt;br /&gt;Czasem wracają do mnie i domagają się odpowiedzi, ale jeśli mam ją kiedyś otrzymać bądź sama przyjąć – będzie to w swoim czasie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kazn. 3:1&lt;br /&gt;&lt;i style=""&gt;Wszystko ma swój czas i każda sprawa pod niebem ma swoją porę(BW)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem już jest dziś, a ten dzień także zapowiada się długi.&lt;br /&gt;Pora przytulić policzek do poduszki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-1413995919649822458?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/1413995919649822458/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/11/namys-nad-tworzeniem-i-szukaniem.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/1413995919649822458'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/1413995919649822458'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/11/namys-nad-tworzeniem-i-szukaniem.html' title='Namysł nad tworzeniem i szukaniem.'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-3615149332275425462</id><published>2009-11-15T00:00:00.004+01:00</published><updated>2009-11-15T00:40:49.136+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='codzienność'/><title type='text'>woda</title><content type='html'>Wieczorem poszłam z K. nad strumyk.&lt;br /&gt;Rozmawiałyśmy. Lekko, przyjemnie, o sprawach nie błahych, ani trudnych.&lt;br /&gt;Kroki tworzyły harmonię z dźwiękiem głosów i cieniami drzew, tańczącymi po ziemi.&lt;br /&gt;Nigdy do tej pory nie byłam nad naszym strumykiem w ciemności.&lt;br /&gt;Brzozowa alejka wyglądała bajkowo, jak zawsze.&lt;br /&gt;Woda śpiewała cicho, była ciemna i niosła wieść zapisaną na liściach: jesień w pełni.&lt;br /&gt;To był bardzo miły spacer na dobranoc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wcześniej było 'babskie' spotkanie biblijno-dyskusyjne.&lt;br /&gt;Radośnie mi, widząc każdą obecną twarz i budując zaufanie, zagłębiając się w kwestie ducha.&lt;br /&gt;Czuję się tam na miejscu i wiem, że nie jest to czas zmarnowany.&lt;br /&gt;Już myślę o kolejnej sobocie i zastanawiam się, kto przyjdzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W piątek kupiłam różę. W kolorze tak bardzo różowym, jaki tylko na róży wygląda ślicznie. Idealne, nieskazitelne płatki, listki bez zadrapania, chlorofil pięknie kontrastujący z okwiatem... Nie ma kolców ani nie pachnie, nawet głaskana i trzymana w cieple, gładzona ustami.&lt;br /&gt;Jest jak zwykła, próżna róża. Płytka, nie mająca wiele do zaoferowania.&lt;br /&gt;Cieszy oko.&lt;br /&gt;To jej główna funkcja.&lt;br /&gt;Poza tym, ta konkretna kwiecina miała wtedy jeszcze jedną funkcję.&lt;br /&gt;Na przystanku podszedł do mnie pan Murzyn w kaszkiecie i zagadał prawie płynnie po polsku:&lt;br /&gt;"Ładny kwiatek"&lt;br /&gt;Uśmiechnęłam się, podziękowałam.&lt;br /&gt;"Ile kosztował?"&lt;br /&gt;Zdziwiona lekko odpowiedziałam, załączając ton, że liczyłam na niższą cenę.&lt;br /&gt;"To tanio"&lt;br /&gt;Przechyliłam głowę, wyrażając niepewność.&lt;br /&gt;"Ty też jesteś ładna."&lt;br /&gt;Uśmiechnęłam się, podziękowałam ponownie. Wpuścił mnie przodem do autobusu, zakończyłam kontakt wzrokowy, a on uprzejmie nie napraszał się.&lt;br /&gt;To było dziwne, jak teraz myślę. Nie wiem, jakie miał intencje. Nie zdziwiłam się jednak na bieżąco, coraz mniej rzeczy mnie dziwi. Uśmiechnęłam się, dostałam komplement a z nim trochę pozytywnej energii. Poszłam dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czwartek byłam na spotkaniu z państwem P. i M. &lt;strong style="font-weight: normal;"&gt;Kurzajewskimi&lt;/strong&gt; w ramach Akademii Miłości. To było takie inspirujące! Ci ludzie żyjący aktywnie, znani publicznie, obracający się w środowisku medialnym są tacy... Dobrzy.&lt;br /&gt;Są wierni sobie i wspólnym wartościom, spełniają się w pracy i w rodzinie, umieją mówić o sobie i być zachętą dla innych. Są pełni radości i otwartości, autentyczni mimo wyszkolonego języka i sposobu wypowiadania się.&lt;br /&gt;Aż chce się być jak oni, znać swoje cele i realizować je w zgodzie z sumieniem i przekonaniami.&lt;br /&gt;Myślę, że to kwestia młodości, ta niepełna pewność własnych poglądów.&lt;br /&gt;Teraz jest czas, by się zastanowić i upewnić, co się chce dać temu światu i czego oczekuje się od niego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed spotkaniem zaś znów byłam w pracy. Znów ludzie podchodzili pytając mnie, gdzie mogą znaleźć różne rzeczy.&lt;br /&gt;Nauczyłam się już mnóstwa sposobów, jak uprzejmie i serdecznie odpowiadać, że nie mam bladego pojęcia o co im chodzi. Początkowo było mi niemal smutno z powodu niewiedzy. Teraz z brakiem informacji staram się podarować choć uśmiech i uprzejmość, o które nie tak łatwo w dzisiejszym świecie (choć w sklepie to akurat względnie częste, poniekąd "nasz klient - nasz pan").&lt;br /&gt;Pomyślałam ostatnio, że trochę szkoda, że to duży market i zadając proste pytanie nikt nie jest nastawiony na ucięcie pogawędki. Miło byłoby czasem usłyszeć pytania o drogę, którą znam. Wspaniale byłoby móc odpowiedzieć ze świadomością, że udzielona wskazówka ma znaczenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż łączy powyższe akapity?&lt;br /&gt;Woda.&lt;br /&gt;Słowa, pytania, odpowiedzi, emocje i zastanowienia są jak woda.&lt;br /&gt;Całe życie jest jak płynąca rzeka.&lt;br /&gt;Ten nurt, ten dźwięczny szept wołający, by się zanurzyć i zastanowić, ten niepowtarzalny rodzaj dotyku i wyporność...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jan. 7:37-39&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A w ostatnim, wielkim dniu święta stanął Jezus i głośno zawołał: Jeśli kto pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kto wierzy we mnie, jak powiada Pismo, z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A to mówił o Duchu, którego mieli otrzymać ci, którzy w niego uwierzyli; albowiem Duch Święty nie był jeszcze dany, gdyż Jezus nie był jeszcze uwielbiony.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;(BW)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-3615149332275425462?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/3615149332275425462/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/11/woda.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/3615149332275425462'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/3615149332275425462'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/11/woda.html' title='woda'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-3357969812918129335</id><published>2009-11-11T13:23:00.003+01:00</published><updated>2009-11-11T14:09:32.633+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='codzienność'/><title type='text'>Kraków po raz czwarty i śpiew po długiej przerwie</title><content type='html'>To był wspaniały weekend.&lt;br /&gt;Odpoczęłam w ciele, duszy i duchu.&lt;br /&gt;Dawna stolica Polski ma w sobie coś magicznego.&lt;br /&gt;Co to jest to coś, co powoduje, że czuję się tam jak u siebie?&lt;br /&gt;Tym razem w powietrzu wisiała mgła a z nieba siąpiła woda.&lt;br /&gt;Ludzie tłoczyli się tak, jak to mają w zwyczaju, ale inaczej, niż we współczesnej stolicy.&lt;br /&gt;Tym razem poznałam Kraków od nowej strony - ludzi.&lt;br /&gt;Wraz z &lt;a href="http://jesusfreak.pl"&gt;JF&lt;/a&gt; zatrzymaliśmy się w zborze KChB i tam właśnie spędziliśmy większość czasu.&lt;br /&gt;Rozmowy, społeczność trwały nieprzerwanie, pośród muzyki, herbaty, nabożeństwa i wspólnego obiadu. Tak niezmiernie krótko! Tak szybko trzeba było wracać...&lt;br /&gt;Nigdy nie doświadczyłam jak to jest: przyjechać z daleka na spotkanie rodzinne, by obchodzić wspólnie święto. Aż do minionej soboty.&lt;br /&gt;Rodzinnie świętowaliśmy narodziny duchowe nowych sióstr i brata.&lt;br /&gt;Zostałam nasycona radością i tak wielkim ciepłem.&lt;br /&gt;Trudno aż to opisać.&lt;br /&gt;Uświadomiłam sobie, że moje marzenie o posiadaniu rodziny większej, niż na palcach można szybko zliczyć, zostało spełnione już dawno, gdy sama dołączyłam do dzieci Najwyższego.&lt;br /&gt;Dużo się uśmiechałam, tak z serca.&lt;br /&gt;I jestem pełna wdzięczności do Pana, że odpowiada na modlitwy i potwierdza, że to co słyszę w sercu, to Jego słowa.&lt;br /&gt;Takie to wszystko niezwykłe, takie radosne.&lt;br /&gt;Najadłam się spokoju i ufności.&lt;br /&gt;Już się zastanawiam kiedy znów będzie okazja, by tam wrócić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj natomiast nasyciłam kolejną cząstkę swojej duszy.&lt;br /&gt;Praktycznie dopiero co poznawszy pewną istotkę z uczelni, pojechałam z nią hen, gdzie ledwo wkd dojeżdża i poszłyśmy na próbę chóru.&lt;br /&gt;Listopad to już czas kolęd. Dobrze to pamiętam, przez 7lat mojego życia było to tak oczywiste jak pory roku.&lt;br /&gt;Znów trudno opisać tę gamę emocji, która zabrzmiała we mnie.&lt;br /&gt;Poczułam się jak kiedyś, w tkaninie młodych, dziewczęcych głosów.&lt;br /&gt;Przypomniało mi się, jak grało niegdyś moje niewinne, dziecięce serce.&lt;br /&gt;Zapragnęłam obudzić w sobie tę część mnie, która gdzieś na przestrzeni czasu została stłamszona przez smutki i poczucie beznadziei.&lt;br /&gt;Zapragnęłam znów stać się jak dziecko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ufne, radosne, prostoduszne dziecko.&lt;br /&gt;W wierze i w muzyce.&lt;br /&gt;Czy jest to wykonalne, by taką być?&lt;br /&gt;Czy w ogóle da się wyzbyć otępienia i goryczy z duszy i przetrwać w tym świecie?&lt;br /&gt;Zestaw cech dziecinnych jest potencjałem, czy raczej materiałem do albumu ze zdjęciami?&lt;br /&gt;Pytanie podstawowe powinno raczej brzmieć: czego na prawdę chcę?&lt;br /&gt;Już prawie, prawie wiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 Piotr. 5:7&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wszelką troskę swoją złóżcie na niego, gdyż On ma o was staranie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;(BW)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-3357969812918129335?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/3357969812918129335/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/11/krakow-po-raz-czwarty-i-spiew-po-dugiej.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/3357969812918129335'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/3357969812918129335'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/11/krakow-po-raz-czwarty-i-spiew-po-dugiej.html' title='Kraków po raz czwarty i śpiew po długiej przerwie'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-673624144853275994</id><published>2009-11-06T19:48:00.005+01:00</published><updated>2009-11-11T14:10:05.073+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='codzienność'/><title type='text'>A na weekend - Kraków</title><content type='html'>Przede mną leży bilet do Krakowa.&lt;br /&gt;Jutro wycieczka! (jakże lubię to słowo)&lt;br /&gt;Już niedługo poznam &lt;a href="http://alergiczny.blogspot.com/"&gt;Zim&lt;/a&gt; osobiście, nie mogę się doczekać.&lt;br /&gt;To wielkie szczęście móc dzielić taką chwilę, moment uroczystych narodzin.&lt;br /&gt;Dusza się we mnie cieszy, jakby wzlatywała ku niebu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym - sam Kraków...&lt;br /&gt;Byłam tam trzy razy.&lt;br /&gt;Po raz pierwszy - na otwarciu Społeczności Chrześcijańskiej w owym mieście, jeśli dobrze pamiętam jesienią 2005 roku.&lt;br /&gt;To był weekend, z którego zapamiętałam kilka osobliwych, pojedynczych obrazów (np. granie w rpg w autokarze w drodze powrotnej, siedząc na kolanach miłemu koledze i rzucając papier-kamień-nożyce z braku kości wielościennych).&lt;br /&gt;Wtedy zakochałam się w niegdysiejszej stolicy.&lt;br /&gt;Było to dla mnie miasto wiatru, ptaków i dzwonów.&lt;br /&gt;Miejsce magiczne.&lt;br /&gt;Później była wycieczka klasowa z liceum, na początku czerwca 2008.&lt;br /&gt;Trzy dni o ile mnie pamięć nie myli, intensywne zwiedzanie i nawet kilka zdjęć. Wtedy poznałam Secesję i Mehoffera, wieczorne bulwary oraz poczułam się jak u siebie na Plantach.&lt;br /&gt;Ostatni raz to był bodajże piątkowy lub sobotni poranek także na początku czerwca, w drodze powrotnej z Zakopanego, po maturach. Wtedy tylko była senność i polowanie na śniadanie, ale znów inne oblicze miasta - porannego, zwyczajnego, bez przewagi turystów.&lt;br /&gt;Jak będzie jutro?&lt;br /&gt;Zobaczymy, już się cieszę na to spotkanie.&lt;br /&gt;Kraków będzie jutro z pewnością senny i mglisty...&lt;br /&gt;Cóż takiego jest w tym mieście?&lt;br /&gt;Jakaś atmosfera, aura można by powiedzieć.&lt;br /&gt;Podobna, jak we Wrocławiu, który także ciepło wspominam z przelotnych wspomnień.&lt;br /&gt;Mogłabym zamieszkać w którymś z tych miast.&lt;br /&gt;Czy wtedy jednak ich dusza nie spowszedniałaby mi?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kraków.&lt;br /&gt;To miasto kojarzy mi się ze spokojem, uśmiechem i miłością - tą zwyczajną, do świata i ludzi ogółem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-673624144853275994?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/673624144853275994/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/11/na-weekend-krakow.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/673624144853275994'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/673624144853275994'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/11/na-weekend-krakow.html' title='A na weekend - Kraków'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-4054962833146178890</id><published>2009-11-02T23:14:00.002+01:00</published><updated>2009-11-11T14:10:45.114+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cytaty'/><title type='text'>Antoine de Saint-Exupéry, Mały Książę, rozdz.21.</title><content type='html'>"Wtedy pojawił się lis.&lt;br /&gt;- Dzień dobry - powiedział lis.&lt;br /&gt;- Dzień dobry - odpowiedział grzecznie Mały Książę i obejrzał się, ale nic nie dostrzegł.&lt;br /&gt;- Jestem tutaj - posłyszał głos - pod jabłonią!&lt;br /&gt;- Ktoś ty? - spytał Mały Książę. - Jesteś bardzo ładny...&lt;br /&gt;- Jestem lisem - odpowiedział lis.&lt;br /&gt;- Chodź pobawić się ze mną - zaproponował Mały Książę. - Jestem taki smutny...&lt;br /&gt;- Nie mogę bawić się z tobą - odparł lis. - Nie jestem oswojony.&lt;br /&gt;- Ach, przepraszam - powiedział Mały Książę. Lecz po namyśle dorzucił: - Co znaczy „oswojony”?&lt;br /&gt;- Nie jesteś tutejszy - powiedział lis. - Czego szukasz?&lt;br /&gt;- Szukam ludzi - odpowiedział Mały Książę. - Co znaczy „oswojony”?&lt;br /&gt;- Ludzie mają strzelby i polują - powiedział lis. - To bardzo kłopotliwe. Hodują także kury, i to jest interesujące. Poszukujesz kur?&lt;br /&gt;- Nie - odrzekł Mały Książę. - Szukam przyjaciół. Co znaczy „oswoić”?&lt;br /&gt;- Jest to pojęcie zupełnie zapomniane - powiedział lis. - „Oswoić” znaczy „stworzyć więzy”.&lt;br /&gt;- Stworzyć więzy?&lt;br /&gt;- Oczywiście - powiedział lis. - Teraz jesteś dla mnie tylko małym chłopcem, podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie. I ty mnie nie potrzebujesz. Jestem dla ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz jeżeli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla ciebie jedyny na świecie.&lt;br /&gt;- Zaczynam rozumieć - powiedział Mały Książę. - Jest jedna róża... zdaje mi się, że ona mnie oswoiła...&lt;br /&gt;- To możliwe - odrzekł lis. - Na Ziemi zdarzają się różne rzeczy...&lt;br /&gt;- Och, to nie zdarzyło się na Ziemi - powiedział Mały Książę.&lt;br /&gt;Lis zaciekawił się:&lt;br /&gt;- Na innej planecie?&lt;br /&gt;- Tak.&lt;br /&gt;- A czy na tej planecie są myśliwi?&lt;br /&gt;- Nie.&lt;br /&gt;- To wspaniałe! A kury?&lt;br /&gt;- Nie.&lt;br /&gt;- Nie ma rzeczy doskonałych - westchnął lis i zaraz powrócił do swej myśli: - Życie jest jednostajne. Ja poluję na kury, ludzie polują na mnie. Wszystkie kury są do siebie podobne i wszyscy ludzie są do siebie podobni. To mnie trochę nudzi. Lecz jeślibyś mnie oswoił, moje życie nabrałoby blasku. Z daleka będę rozpoznawał twoje kroki - tak różne od innych. Na dźwięk cudzych kroków chowam się pod ziemię.&lt;br /&gt;Twoje kroki wywabią mnie z jamy jak dźwięki muzyki. Spójrz! Widzisz tam łany zboża? Nie jem chleba. Dla mnie zboże jest nieużyteczne. Łany zboża nic mi nie mówią. To smutne! Lecz ty masz złociste włosy. Jeśli mnie oswoisz, to będzie cudownie. Zboże, które jest złociste, będzie mi przypominało ciebie. I będę kochać szum wiatru w zbożu...&lt;br /&gt;Lis zamilkł i długo przypatrywał się Małemu Księciu.&lt;br /&gt;- Proszę cię... oswój mnie - powiedział.&lt;br /&gt;- Bardzo chętnie - odpowiedział Mały Książę - lecz nie mam dużo czasu. Muszę znaleźć przyjaciół i nauczyć się wielu rzeczy.&lt;br /&gt;- Poznaje się tylko to, co się oswoi - powiedział lis. - Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół. Jeśli chcesz mieć przyjaciela, oswój mnie!&lt;br /&gt;- A jak się to robi? - spytał Mały Książę.&lt;br /&gt;- Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siądziesz w pewnej odległości ode mnie, ot tak, na trawie. Będę spoglądać na ciebie kątem oka, a ty nic nie powiesz. Mowa jest źródłem nieporozumień. Lecz każdego dnia będziesz mógł siadać trochę bliżej...&lt;br /&gt;Następnego dnia Mały Książę przyszedł na oznaczone miejsce.&lt;br /&gt;- Lepiej jest przychodzić o tej samej godzinie. Gdy będziesz miał przyjść na przykład o czwartej po południu, już od trzeciej zacznę odczuwać radość. Im bardziej czas będzie posuwać się naprzód, tym będę szczęśliwszy. O czwartej będę podniecony i zaniepokojony:&lt;br /&gt;poznam cenę szczęścia! A jeśli przyjdziesz nieoczekiwanie, nie będę mógł się przygotowywać... Potrzebny jest obrządek.&lt;br /&gt;- Co znaczy „obrządek”? - spytał Mały Książę.&lt;br /&gt;- To także coś całkiem zapomnianego - odpowiedział lis. - Dzięki obrządkowi pewien dzień odróżnia się od innych, pewna godzina od innych godzin. Moi myśliwi, na przykład, mają swój rytuał. W czwartek tańczą z wioskowymi dziewczętami. Stąd czwartek jest cudownym dniem! Podchodzę aż pod winnice. Gdyby myśliwi nie mieli tego zwyczaju w oznaczonym czasie, wszystkie dni byłyby do siebie podobne, a ja nie miałbym wakacji.&lt;br /&gt;W ten sposób Mały Książę oswoił lisa. A gdy godzina rozstania była bliska, lis&lt;br /&gt;powiedział:&lt;br /&gt;- Ach, będę płakać!&lt;br /&gt;- To twoja wina - odpowiedział Mały Książę - nie życzyłem ci nic złego. Sam chciałeś, abym cię oswoił...&lt;br /&gt;- Oczywiście - odparł lis.&lt;br /&gt;- Ale będziesz płakać?&lt;br /&gt;- Oczywiście.&lt;br /&gt;- A więc nic nie zyskałeś na oswojeniu?&lt;br /&gt;- Zyskałem coś ze względu na kolor zboża - powiedział lis, a później dorzucił: - Idź jeszcze raz zobaczyć róże. Zrozumiesz wtedy, że twoja róża jest jedyna na świecie. Gdy przyjdziesz pożegnać się ze mną, zrobię ci prezent z pewnej tajemnicy.&lt;br /&gt;Mały Książę poszedł zobaczyć się z różami.&lt;br /&gt;- Nie jesteście podobne do mojej róży, nie macie jeszcze żadnej wartości - powiedział różom. Nikt was nie oswoił i wy nie oswoiłyście nikogo. Jesteście takie, jakim był dawniej lis. Był zwykłym lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz zrobiłem go swoim przyjacielem i teraz jest dla mnie jedyny na świecie.&lt;br /&gt;Róże bardzo się zawstydziły.&lt;br /&gt;- Jesteście piękne, lecz próżne - powiedział im jeszcze. - Nie można dla was poświęcić życia. Oczywiście moja róża wydawałaby się zwykłemu przechodniowi podobna do was. Lecz dla mnie ona jedna ma większe znaczenie niż wy wszystkie razem, ponieważ ją właśnie podlewałem. Ponieważ ją przykrywałem kloszem. Ponieważ ją właśnie osłaniałem. Ponieważ właśnie dla jej bezpieczeństwa zabijałem gąsienice (z wyjątkiem dwóch czy trzech, z których chciałem mieć motyle). Ponieważ słuchałem jej skarg, jej wychwalań się, a czasem jej milczenia. Ponieważ... jest moją różą.&lt;br /&gt;Powrócił do lisa.&lt;br /&gt;- Żegnaj - powiedział.&lt;br /&gt;- Żegnaj - odpowiedział lis. - A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.&lt;br /&gt;- Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.&lt;br /&gt;- Twoja róża ma dla ciebie tak wielkie znaczenie, ponieważ poświęciłeś jej wiele czasu.&lt;br /&gt;- Ponieważ poświęciłem jej wiele czasu... - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.&lt;br /&gt;- Ludzie zapomnieli o tej prawdzie - rzekł lis. - Lecz tobie nie wolno zapomnieć.&lt;br /&gt;Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś. Jesteś odpowiedzialny za twoją różę.&lt;br /&gt;- Jestem odpowiedzialny za moją różę... - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać."&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-4054962833146178890?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/4054962833146178890/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/11/antoine-de-saint-exupery-may-ksiaze.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/4054962833146178890'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/4054962833146178890'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/11/antoine-de-saint-exupery-may-ksiaze.html' title='Antoine de Saint-Exupéry, &lt;i&gt;Mały Książę&lt;/i&gt;, rozdz.21.'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-8471468520218227013</id><published>2009-10-28T21:05:00.003+01:00</published><updated>2009-10-28T21:22:55.164+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='codzienność'/><title type='text'>Miesiąc  - mały rachunek sumienia</title><content type='html'>30 dni minęło odkąd schowałam do portfela kolejną kartę, tym razem zieloną, poświadczającą uprawnienia do zniżek studenckich.&lt;br /&gt;Toż to już miesiąc, tak szybko zleciał!&lt;br /&gt;Jestem zadowolona ze swoich studiów, początkowe zaskoczenie, że jest tak ciekawie, przeszło we w miarę stały poziom satysfakcji.&lt;br /&gt;To nie jest tak, że nagle zniknęło nieufne pytanie: co z moją przyszłością?&lt;br /&gt;Raczej przestałam zastanawiać się nad odpowiedzią i gdy pojawia się w głowie klepię się sama po ramieniu (bo któż ma mnie poklepać?), że nie muszę się martwić.&lt;br /&gt;Marzenia i plany długofalowe przewijają się nieraz obok pytań o wartości, poglądy, nastawienie, traktowanie świata.&lt;br /&gt;Przyszłość prędzej czy później stanie się teraźniejszością, toteż o dzień dzisiejszy i ewentualnie kilka kolejnych staram się dbać.&lt;br /&gt;Martwić też nie, bo po co? Dbać.&lt;br /&gt;Przeszłość? Wyciska jeszcze trochę łez co jakiś czas, ale nie pławię się w niej już. Już zrozumiałam, że nie ma to zbyt dużego sensu. Wspomnę coś, uporządkuję i wracam tu.&lt;br /&gt;Emocje?&lt;br /&gt;Są, nie da się ukryć. Nie działają już jednak lawinowo.&lt;br /&gt;Pozwalam już częściej im się wylewać gdy nastąpią, wtedy rozładowują się dość szybko.&lt;br /&gt;I zamiast tragizować - racjonalizuję.&lt;br /&gt;Na prawdę często nagromadzenie emocji ma czysto fizjologiczne podłoże (lub inne logiczne). Świadomość ta pomaga ponownie poklepać się po ramieniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brakuje mi tylko trochę bardziej konkretnego, niehumanistycznego wysiłku umysłowego. I może trochę sportu. Da się to nadrobić, nie ma wątpliwości.&lt;br /&gt;Brakuje mi też czegoś w środku. Jakiegoś rodzaju odpowiedzi. Ciepła.&lt;br /&gt;Czegoś, co kojarzy mi się z prawdziwą miłością, jednak jest rzeczą nieuchwytną, nienazywalną. Lub nie chcę jej nazywać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przekonuję się, ilekroć braknie mi energii, że nie jestem sama.&lt;br /&gt;Gdy już wypowiem słowa w modlitwie lub w końcu otworzę Książkę - czuję, że nie konfrontuję się z pustką ani ciszą.&lt;br /&gt;Dostrajam słuch, by lepiej rozumieć.&lt;br /&gt;Uczę się ufać.&lt;br /&gt;Wierzyć w dziś.&lt;br /&gt;Wierzyć, że jutro (rzeczywiste i metaforyczne) będzie dobre.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan dotrzymuje obietnic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byle tylko nie wkładać w Jego usta nic ponad Jego słowa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-8471468520218227013?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/8471468520218227013/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/10/miesiac.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/8471468520218227013'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/8471468520218227013'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/10/miesiac.html' title='Miesiąc  - mały rachunek sumienia'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-363764655103535779</id><published>2009-10-25T20:57:00.003+01:00</published><updated>2009-10-27T18:12:31.876+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje myśli'/><title type='text'>Pomysł na..?</title><content type='html'>A może to wszystko jest tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzeba więzi, bliskości i przynależności stawia człowieka współczesnego wobec konfliktu wewnętrznego. Albo przywiąże się do niewielkiej grupy, stworzy swój azyl i poczuje się bezpiecznie, albo pozostanie wolnym elektronem, zmieniającym stale stany wzbudzenia i poziom energii pośród rozmaitych ludzi, rozwijając się i ucząc od każdego czegoś nowego.&lt;br /&gt;Nie ma opcji kompromisowej. Albo pewne ograniczenie horyzontów, stagnacja w bezpiecznym, stałym gronie, albo dynamiczne zmiany otoczenia bez poczucia stabilnosci i osobisty, aktywny wzrost.&lt;br /&gt;Żeby nie było zbyt łatwo - poczucie bezpieczeństwa w danej grupie/więzi nie daje współcześnie żadnej gwarancji. Ludzie niechętnie wchodzą w zobowiązania i nie zawsze chcą traktować takowe wystarczająco poważnie, by ich dotrzymywać.&lt;br /&gt;Pozornie stabilna grupa społeczna nie jest w XXI wieku niczym nienaruszalnym, uporządkowanym i trwałym, nawet jeśli taka się przez jakiś czas wydaje.&lt;br /&gt;Stałość grup i więzi w nich jest efektem silnej determinacji, nakładu pracy, wysokiej wiary w słuszność i trwałości przekonań wszystkich członków.&lt;br /&gt;Z drugiej strony - wybierając mobilność, niskie przywiązanie do grup, wykorzystywanie możliwości samorozwoju wystawia się na próbę wrodzoną (dążącą do podtrzymania gatunku) potrzebę przynależności, więzi i humanistycznie ujmując: miłości. Możliwe, że istnieją osoby bez tej potrzeby lub z bliską zeru, choć nie znam takowych. Z pewnością są ludzie, którzy przemogli ją w sobie i przemienili na jakiegoś innego rodzaju dążenia, ci prawdopodobnie kiedyś (na starość?) będą musieli skonfrontować się z tą niezaspokojoną dziedziną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co zatem?&lt;br /&gt;Którą opcję wybrać?&lt;br /&gt;Jak zestawić ją z wartościami np. chrześcijańskimi lub wewnętrznym poczuciem powinności moralnych czy zwykłą chęcią życia dobrym życiem?&lt;br /&gt;Być może recepta powinna brzmieć tak:&lt;br /&gt;Rozwój własny jest ważny. Jeśli nie zadba się o siebie, trudno być szczęśliwym i nie ma czego dać innym. Zatem on na pierwszym miejscu.&lt;br /&gt;O więzi trzeba zabiegać, starać się, poświęcać energię i dawać z siebie wiele, bo każda relacja jest wątła, nie zawiera elementu przyzwyczajenia, zobowiązania czy automatyczności, jakie bywają ważne w stałych grupach.&lt;br /&gt;Biorąc wzgląd na siebie nie można oczekiwać od ludzi zbyt wiele, by nie doznać zawodu i nie zatrzymać się przez to w swoim biegu. Odrzucenie zawsze powinno być brane w rachubę, jako realne ryzyko. Nie powinno jednak to powodować zgorzkniałości, nieufności czy rzutować zbyt mocno na decyzje.&lt;br /&gt;Zasada optymizmu i domniemanej niewinności jest w cenie. Potencjalne niepowodzenia to tylko sygnał do zakończenia pewnego rozdziału, zapamiętania wniosków i przejścia dalej.&lt;br /&gt;Dawanie - w pełnej szczerości, z całego serca. Nie ma czasu na ostrożne badanie, czy aby na pewno warto angażować się w daną znajomość. Jeśli w pierwszej rozmowie nie ma sie dość rozmówcy - znak, że jest wart wszelkich inwestycji. Pełne zaangażowanie i sprawiedliwe podejście od początku do samego końca rozwoju znajomości.&lt;br /&gt;Nawet, gdy jakaś relacja w pewien sposób się zakończy - przyjazne, uczciwe, pełne szacunku nastawienie powinno zaowocować pokojowym rozejściem się szlaków i dawać otwartą drogę do powrotów, choćby na chwilę, w potrzebie.&lt;br /&gt;A potrzeby indywidualne? Miłość szeroko pojęta, ciepło, więzi. Dając to z czystym sercem dostaniemy zawsze trochę w zamian. Trzeba brać wszystko z tej materii, co tylko zostanie zaproponowane, by nie mieć przypadkiem niedoborów. Ochotnym, hojnym dawcą może okazać się ktoś, komu krótko dotrzymywać będziemy kroku.&lt;br /&gt;Obustronne potrzeby i brak zbędnych wymagań, deklaracji czy zobowiązań mogą przy uczciwej wymianie doprowadzić tylko do obustronnych korzyści.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sumując:&lt;br /&gt;1. dbać przede wszystkim o swój rozwój (by mieć co dawać innym)&lt;br /&gt;2. angażować się i być uczciwym w tym, co się robi&lt;br /&gt;3. dawać z zasobów osobistych obficie, kochać ludzi&lt;br /&gt;4. brać chętnie, pytać i prosić bez nadmiernego zastanawienia się&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może to propozycja dla tej części ludzi którzy mają z różnych powodów bardziej rozwinięte potrzeby społeczne. Może niektórzy nie odczuwają konfliktu wewnętrznego na tym tle.&lt;br /&gt;Piszę oczywiście subiektywnie, mając za punkt odniesienia głównie własny sposób funkcjonowania.&lt;br /&gt;Być może nie mam słuszności w tym swoim wywodzie i niedługo sama to odkryję. Tymczasem takie właśnie myśli uformowały się we mnie nareszcie w spójną całość, którą mogę sie podzielić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozważanie to powstało w oparciu o zapoznanie się z kilkoma wiodącymi nurtami humanisycznymi (psychologicznymi, filozoficznymi, socjologicznymi) dzięki moim studiom i przetrawienie ich we własnym mentalnym żołądku, a także poprzez analizę wytycznych ogólnobiblijnych.&lt;br /&gt;Z pewnością jest tu też wpływ jeszcze mało znanego człowieka, który wysoce mnie zaciekawia swoim postrzeganiem świata, a także dzisiejsze doświadczenie.&lt;br /&gt;Dostałam dziś pewne mało wygodne pytanie od jednej ze starszych sióstr w zborze, która niegdyś mi błogosławiła. Udzieliłam krótkiej, szczerej odpowiedzi. odpowiedziała też krótko, z widocznym zrozumieniem.&lt;br /&gt;Najistotniejsze jest to, że w imponująco prawdziwy sposób powiedziała "kocham cię". Był to zwrot tak czysty i szczery, że pokrzepił mnie z niespodziewaną mocą.&lt;br /&gt;Odczułam na własnej skórze, jak niepowtarzalnie potrafią kochać ludzie pełni Bożej miłości.&lt;br /&gt;Zostałam zainspirowana i zachęcona, choć dotarło to do mnie później.&lt;br /&gt;Moja nadzieja, że da się wypracować harmonijne, dobre i owocne nastawienie do życia, została podbudowana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kol. 3:23a&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Cokolwiek czynicie, z duszy czyńcie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;(BW)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-363764655103535779?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/363764655103535779/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/10/pomys-na.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/363764655103535779'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/363764655103535779'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/10/pomys-na.html' title='Pomysł na..?'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-3496362931429136361</id><published>2009-10-12T22:25:00.002+02:00</published><updated>2009-10-12T22:35:21.254+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozmaitości'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='codzienność'/><title type='text'>wakacji brak</title><content type='html'>W wakacji braku&lt;br /&gt;brakuje mi tego,&lt;br /&gt;że gdy zasypiałam&lt;br /&gt;mogłam wsłuchać się&lt;br /&gt;w oddech i puls&lt;br /&gt;tej osoby, która leżała&lt;br /&gt;pod kołdrą obok&lt;br /&gt;lub na sąsiednim posłaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brakuje mi walki o kawałek miejsca na łóżku,&lt;br /&gt;budzenia się obok, nie ściany.&lt;br /&gt;Myśli o śniadaniu wspólnymi siłami.&lt;br /&gt;Rozmowy o wszystkim i niczym na dobranoc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W wakacji braku noc jest samotna&lt;br /&gt;i tylko zmęczeniem woła mnie poduszka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W wakacji braku, w życia nasyceniu,&lt;br /&gt;środkiem nocy, po aktywnym zmęczeniu&lt;br /&gt;skradam się cicho i pytam do ucha:&lt;br /&gt;Mogę się przytulić?&lt;br /&gt;I zasypiam na skraju&lt;br /&gt;rodzinnego posłania&lt;br /&gt;jak gdy byłam całkiem, całkiem małą dziewczynką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Weź mnie ze sobą.&lt;br /&gt;Pozwól wtulić się w ciepło swojej obecności w jednym pokoju,&lt;br /&gt;pozwól słuchać swojego oddechu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chcę zasypiać sama, znając radość współzasypiania.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-3496362931429136361?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/3496362931429136361/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/10/wakacji-brak.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/3496362931429136361'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/3496362931429136361'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/10/wakacji-brak.html' title='wakacji brak'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-5376198127612204554</id><published>2009-10-10T21:59:00.004+02:00</published><updated>2009-11-11T14:17:12.465+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cytaty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='codzienność'/><title type='text'>Tworzenie</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Life isn't about finding yourself.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Life is about creating yourself.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta sentencja, przypomniana mi dziś (za co dziękuję) idealnie podsumowuje moje ostatnie myśli.&lt;br /&gt;Myśli zainspirowane czytaniem filozofów i psychologów na zajęcia,&lt;br /&gt;myśli na spotkaniu dyskusyjno-biblijnym,&lt;br /&gt;myśli otrzymane po modlitwie w deszczu.&lt;br /&gt;Dojrzewają we mnie one jak jabłka.&lt;br /&gt;Niektóre już spadły, rumiane i soczyste. Z radością zagłębiłam w nich swoje zęby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tworzenie siebie, to fascynująca rzecz.&lt;br /&gt;Nie pamiętam już kto, ale któryś z mądrych ludzi napisał, że najpierw trzeba wychować siebie, by móc wychowywać innych.&lt;br /&gt;Wychowywanie to rodzaj tworzenia.&lt;br /&gt;I wszystko jest możliwe, jeśli ma się pomoc od Najwyższego.&lt;br /&gt;Odkrywam siebie, następnie uczę się tworzyć z odszukanych elementów i na nich bazując buduję dalej.&lt;br /&gt;Czuję się, jakby spełniało się moje dziecięce marzenie o czarowaniu.&lt;br /&gt;Doznaję olśnienia, że bycie dzielną jest w moim zasięgu.&lt;br /&gt;Trudno wysłowić radość i zachwyt nad czymś tak zwyczajnym i jednocześnie podniosłym.&lt;br /&gt;Chcę brać, by móc dawać.&lt;br /&gt;Dawanie, gdy ktoś chce brać, jest takim szczęściem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świat stoi otworem przed tymi, którzy chcą z niego korzystać.&lt;br /&gt;A możliwości jest na prawdę wiele.&lt;br /&gt;Czy wejdziesz?&lt;br /&gt;Może wolisz stać przed bramą i obawiać się, że dalej jest strasznie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy wejdziesz?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-5376198127612204554?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/5376198127612204554/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/10/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/5376198127612204554'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/5376198127612204554'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/10/blog-post.html' title='Tworzenie'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-355364163050200614</id><published>2009-10-08T17:39:00.002+02:00</published><updated>2009-10-08T18:15:03.070+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='codzienność'/><title type='text'>Jesień</title><content type='html'>Pomyślałam: była kiedyś taka skórzana teczka, taka po babci czy coś. Mogłabym ją znaleźć i nosić zamiast torby. Była ciężka sama w sobie, ale nie szkodzi.&lt;br /&gt;Znalazłam.&lt;br /&gt;W środku było kilka zwiniętych stron z wyborczej z września 2005.&lt;br /&gt;Myśli pobiegły za pytaniem: co to był za czas?&lt;br /&gt;Sporo odpowiedzi w głowie powstało, nie warto ich przytaczać.&lt;br /&gt;W końcu doszłam jeszcze do jednej:&lt;br /&gt;to był miesiąc, w którym rozpoczęłam rok pracy nad sobą i modlitwy.&lt;br /&gt;Zależało mi bardzo na tym, by zostać uwolnioną od ciągłego, uciążliwego szukania obiektu nieszczęśliwego zakochania. Zjawisko to mnie prześladowało i skupiało na sobie wielką część mojej aktywności życiowej.&lt;br /&gt;Rok. Tyle trwała modlitwa i walka wewnętrzna.&lt;br /&gt;Potem przyszedł moment, najgorętsza modlitwa w moim życiu, gdy poczułam się wolna.&lt;br /&gt;Wolna, można powiedzieć, od władzy Id (tak, miałam dziś referat o Freudzie)&lt;br /&gt;Poczułam, że mogę spełnić moje przeznaczenie, jakiekolwiek by ono nie było, jeśli tak ma być - do końca pod ramię tylko z Panem.&lt;br /&gt;Potem był kolejny etap mojego życia, zaskakujący i tak nasycony.&lt;br /&gt;Teraz jest następny.&lt;br /&gt;Teraz jest czas, bym przypomniała sobie wartości, postanowienia i wytyczne z roku modlitwy. Tak bardzo trudno czasem jest zostawić etap życia, który już nie trwa dłużej i iść dalej, w nowym rozdziale, do przodu. Tak czasem trudno pamiętać, jaki się ma cel i jakim wartościom postanowiło się dochować wierności.&lt;br /&gt;Jestem wolna, nie ma niczego, co by mnie niewoliło. Chyba, że moje własne czarne myśli, ale też nie muszą mieć one nade mną władzy.&lt;br /&gt;Mam siłę od Niego, siłę i potencjał w środku.&lt;br /&gt;Jak każdy.&lt;br /&gt;Nie chcę go marnować.&lt;br /&gt;Biorę swoje dłutko w dwie ręce i zanurzam w pniu czasu, może uda mi się sobą wyrzeźbić chociaż mały kwiatek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałam dziś małe załamanie, nakrzyczałam w duszy na Tego-Tamtego: "czego ode mnie chcesz? po co mnie tu wciąż trzymasz? po co tyle razy dawałeś ten centymetr zapasu od śmierci? co mam zrobić, by mieć już ten wymarzony spokój? powiedz, bo już tracę cierpliwość!"&lt;br /&gt;Ale minęło.&lt;br /&gt;Nie ukrywam już nic przed Nim, ani przed ludźmi też nie za dużo.&lt;br /&gt;Będzie co ma być, a ja chcę dać z siebie wszystko.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-355364163050200614?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/355364163050200614/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/10/jesien.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/355364163050200614'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/355364163050200614'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/10/jesien.html' title='Jesień'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-3874834115345900019</id><published>2009-10-07T20:43:00.003+02:00</published><updated>2009-11-11T14:18:03.632+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ku górze'/><title type='text'>Dziękować.</title><content type='html'>Dziś było rozważanie o Izraelu w księdze Izajasza. Zainspirowały mnie w nim dwa wtrącone wątki.&lt;br /&gt;Po pierwsze słowo: wizja.&lt;br /&gt;Wielu ludzi mówi w dzisiejszych czasach, że ma jakąś wizję. Czy to w kwestii kościoła, czy w ogóle. Używa się tego sformułowania synonimicznie do wielkich planów i koncepcji.&lt;br /&gt;Pierwotnie słowo to tyczyło się jakiegoś rodzaju objawienia o sprawach nadziemskich, w różnych kulturach i religiach. Miało w sobie coś z proroctwa. Dotykało spraw ważnych, wyjaśniało rzeczy niepojęte.&lt;br /&gt;Czy nie powinno tak zostać? Czy przypisywanie swoim koncepcjom nie wiadomo jakiej rangi jest na miejscu?&lt;br /&gt;Zbyt często powołujemy się, w intencji pobożności, na Boga. Stwierdzamy: On powiedział, On chciał. A czy to nie jest tak, że to my sobie coś chcemy i znajdujemy do tego 'znaki'?&lt;br /&gt;Samozwańcze wizjonerstwo jest jak wróżenie z fusów.&lt;br /&gt;Do naszych chęci nagle znajdujemy wyjątkową wartość, dopatrujemy się obietnic i zapowiedzi, że stanie się, jak chcemy.&lt;br /&gt;A potem?&lt;br /&gt;Wyrzuty w przestrzeń, że nie tak miało być, poczucie zawodu, wstyd.&lt;br /&gt;Po co to wszystko?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słowo-inspiracja drugie: dziękowanie.&lt;br /&gt;Łatwo się mówi "dziękuję", gdy dostanie się coś miłego, czego się oczekiwało, o co się prosiło. Trochę trudniej, z mniejszym refleksem, dziękuje się zwykle za niespodziankę lub komplement. Chętnie dziękuje się,gdy czuje się szczęśliwym, radosnym, ma się poczucie, że coś się osiągnęło.&lt;br /&gt;Czy jednak umiemy dziękować za doświadczenia trudne?&lt;br /&gt;Czy umiemy dziękować za drobne pozytywy, kryjące się pośród pozornie wielkich i strasznych spraw?&lt;br /&gt;Wierzący oczywiście zwracają się z dziękczynieniem, jak z prośbami, do Boga.&lt;br /&gt;Postawa wdzięczności jest jednak pewnym sposobem na życie, zmieniającym bardzo dużo.&lt;br /&gt;Jeśli człowiek ją opanuje, umie dostrzegać wartość w małych rzeczach i w sobie. Może osiągnąć wyższy poziom spokoju i radości w życiu.&lt;br /&gt;Jesień to czas święta żniw, amerykańskiego święta dziękczynienia i żydowskiego święta szałasów. Jest to pora podsumowań i wdzięczności.&lt;br /&gt;Może warto odkurzyć swoje trybiki w tej materii?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam wszystkich, którzy myślą sobie teraz: ojej, z moim wizjonerstwem i wdzięcznością to trzeba coś zrobić. Ja sama waśnie tak myślę, notka ta jest pewnego rodzaju samokrytyką.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-3874834115345900019?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/3874834115345900019/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/10/dziekowac.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/3874834115345900019'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/3874834115345900019'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/10/dziekowac.html' title='Dziękować.'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-3414099838396581040</id><published>2009-10-02T22:58:00.003+02:00</published><updated>2009-10-02T23:14:47.730+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje myśli'/><title type='text'>Głosy wewnętrzne</title><content type='html'>Sumienie.&lt;br /&gt;Według psychologów wykształca się ono pod wpływem kultury w której żyjemy i wychowania, determinuje normy moralne i poczucie dobra i zła.&lt;br /&gt;Przeczucie.&lt;br /&gt;Istnieje w podświadomości, zahacza o emocje. Jest podobne do intuicji, bazującej na doświadczeniach przywoływanych i przetwarzanych nieświadomie, szybko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oba te wewnętrzne zjawiska mogą być znakiem od Tego Na Górze.&lt;br /&gt;Słowem.&lt;br /&gt;Sądzę, że są właśnie po to, by móc Go słyszeć.&lt;br /&gt;Wielokrotnie doświadczałam myśli niewiadomego pochodzenia i wątpliwej logiki.&lt;br /&gt;To były wewnętrzne imperatywy bądź przeświadczenia o czymś, ku czemu nie było powodów na zdrowy rozum.&lt;br /&gt;W końcu podążałam zwykle za nimi i zawsze okazywały się trafne. Czasem bezbłędnie dokładne, czasem zwyczajnie wskazujące właściwy kierunek.&lt;br /&gt;Uprzedzające o czymś lub nakłaniające do podjęcia słusznych działań mimo niepewności, czy  są właściwe.&lt;br /&gt;Czasem tłumiłam je w sobie i wychodziłam na tym źle.&lt;br /&gt;To ryzykowne, bo czasem trudno odróżnić przeczucie od pragnienia a głos sumienia od głosu samooskarżania.&lt;br /&gt;Tak czy siak to niesamowite, jak splatane są okoliczności, by przecinać się w odpowiednich miejscach w czasoprzestrzeni i jak dźwięczny i prawdziwy potrafi być głos słyszany w sobie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-3414099838396581040?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/3414099838396581040/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/10/gosy-wewnetrzne.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/3414099838396581040'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/3414099838396581040'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/10/gosy-wewnetrzne.html' title='Głosy wewnętrzne'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-2379823992174934090</id><published>2009-09-28T13:48:00.003+02:00</published><updated>2009-09-28T13:56:25.581+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='codzienność'/><title type='text'>Studia</title><content type='html'>Ślubowałam, legitymację dostałam, tylko indeks mój gdzieś w dziekanacie zaginął.&lt;br /&gt;Nowa przygoda zaczyna się urzeczywistniać.&lt;br /&gt;Ręce podałam już wielu koleżankom z wydziału (i jednemu z 9 kolegów).&lt;br /&gt;Kilka imion zapamiętałam, trochę słów wymieniłam.&lt;br /&gt;Dziś ostatni etap rejestracji na przedmioty i układania planu zajęć.&lt;br /&gt;Jak to będzie?&lt;br /&gt;Bać przestałam się jakiś tydzień temu.&lt;br /&gt;Teraz się niecierpliwię i cieszę na nowy dzień.&lt;br /&gt;Tyle nowych możliwości..&lt;br /&gt;Studia, mocium panie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-2379823992174934090?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/2379823992174934090/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/09/studia.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/2379823992174934090'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/2379823992174934090'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/09/studia.html' title='Studia'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-2295379838667041522</id><published>2009-09-27T16:14:00.005+02:00</published><updated>2009-11-11T15:49:54.011+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ku górze'/><title type='text'>Pierwsza niedziela jesieni</title><content type='html'>Myśli biegały w czasie słuchania i po nim bardzo na boki, ani jednej modlitwy czy pieśni nie wytrwałam w skupieniu.&lt;br /&gt;Zdarza się czasem.&lt;br /&gt;Siłowałam się ze sobą, trochę wywalczyłam.&lt;br /&gt;Złe samopoczucie i brak koncentracji towarzyszą mi często, ale nauczyłam się już, że nie są warte wiele uwagi i że trzeba i można je poskromić zawsze w jakimś stopniu.&lt;br /&gt;I jeszcze jedno ważne: nie ma co ich sobie wyrzucać. Są? Trudno. Przeczekać, przemóc, nie przejmować się zanadto.&lt;br /&gt;Zapamiętałam jeden z kluczowych dziś wersetów, wart zachowania w pamięci:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Filip. 3:13-14&lt;br /&gt;13. Bracia, ja o sobie samym nie myślę, że pochwyciłem, ale jedno czynię: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zapominając o tym, co za mną, i zdążając do tego, co przede mną,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;14. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zmierzam do celu&lt;/span&gt;, do nagrody w górze, do której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie.&lt;br /&gt;(BW)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt;lub&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Flp 3:13-14&lt;br /&gt;13. Bracia, ja nie sądzę o sobie samym, że już zdobyłem, ale to jedno [czynię]:&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;14.&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; pędzę ku wyznaczonej mecie&lt;/span&gt;, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie.&lt;br /&gt;(BT)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt;Prosto brzmi, trudniej realizować, ale warto.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-2295379838667041522?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/2295379838667041522/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/09/pierwsza-niedziela-jesieni.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/2295379838667041522'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/2295379838667041522'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/09/pierwsza-niedziela-jesieni.html' title='Pierwsza niedziela jesieni'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-3260665264307920182</id><published>2009-09-25T23:45:00.004+02:00</published><updated>2009-09-25T23:56:58.088+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='z listy życzeń'/><title type='text'>Kwiaciarnia?</title><content type='html'>Po pracy weszłam dziś do kwiaciarni.&lt;br /&gt;Kupiłam ładną kartkę, może kiedyś ją komuś wypełnię i wręczę.&lt;br /&gt;To było jednak z potrzeby uprzejmości.&lt;br /&gt;Bo szłam do pani kwiaciarki by prosić o trochę jej czasu dla mnie.&lt;br /&gt;Zadałam kilka pytań wokół tematu "jak to jest: być kwiaciarką?".&lt;br /&gt;Pani była bardzo miła, opowiadała mi przez prawie pół godziny, bardzo od siebie, bez zauważalnego celu wypowiedzi, poza szczerością.&lt;br /&gt;Poczułam się zachęcona.&lt;br /&gt;Być może sprawdzę, jak to jest.&lt;br /&gt;Lub stwierdzę, że to jednak nie to i wykreślę to z mojej listy życzeń.&lt;br /&gt;Krok w stronę realizacji jest mój i nie zniknie.&lt;br /&gt;Zasługuję na własny uśmiech, taki bezcenny dowód (samo)uznania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jeszcze.. Ta pani skończyła studia prawnicze, a pracuje z radością w obecnym zawodzie od 15 lat. Jest to kolejnym dowodem, że granice możliwości ludzkich wyznaczane są tylko przez uznawanie, że istnieją.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-3260665264307920182?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/3260665264307920182/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/09/kwiaciarnia.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/3260665264307920182'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/3260665264307920182'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/09/kwiaciarnia.html' title='Kwiaciarnia?'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-1119357976971956545</id><published>2009-09-25T22:19:00.008+02:00</published><updated>2009-09-25T23:42:39.005+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozmaitości'/><title type='text'>Pogoda</title><content type='html'>&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 10"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CKasia%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:612.0pt 792.0pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman";} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Była raz deszczowa panna i słoneczny panicz.&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Ona często była mokra a on deszcz miał za nic.&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Pyta: czemu takoż kapiesz stale?&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Ona: ach, ja nie chcę kapać! Wcale!&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Panicz podał wnet parasol i podsunął ramię,&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Panna dała ciepły uśmiech i ruszyli dalej.&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Świecił, suszył, wysłoneczniał:&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;co też siedzi w panny głowie?&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Ta kapała jakby rzadziej,&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;wykroplując dlań odpowiedź.&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Było pięknie, miło, zwiewnie,&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Ona śniła jemu sen,&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Szeptomknęli śmiechośpewnie,&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Barwną tęczę utkał jej.&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Chmury przyszły, sprzetworniały,&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;wiatry na wierzch wysupłały.&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Słowa wodą spadły w ziemię,&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;myśl wyparowała niebem.&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Jakby jaśniej, może prościej?&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Prysły czary i radości.&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Przyszły cisze, niewygody.&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Czego trzeba im? Swobody?&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Rzekł więc tej deszczowej pannie&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;dziwny i słoneczny pan:&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Pomyliłem ciebie, droga,&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;z jedną z pięknych, wielkich dam.&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Wyschły buty, nosek, włosy, &lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Jednak przykro – to nie ty.&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Kwili, kapie, nie chce, prosi...&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Już za późno. Pomost znikł.&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Cicho pękła światła struna.&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Zapach ciężkim stał się wnet.&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Poszarzała marzeń łuna...&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Się wywrócił cały świat.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Rymowiersz, sercopis, eksperyment.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Co autor miał na myśli?&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Nie należy zapominać, że Słoneczny jest tylko Jeden, tam w górze i że tylko On maluje nieskończone tęcze. A ludzie? Niektórzy są bardzo piękni i pełni Jego światła. Wciąż pozostają odbiciem.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-1119357976971956545?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/1119357976971956545/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/09/pogoda.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/1119357976971956545'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/1119357976971956545'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/09/pogoda.html' title='Pogoda'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-7098660925639352794</id><published>2009-09-23T21:09:00.008+02:00</published><updated>2009-11-11T15:50:34.477+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ku górze'/><title type='text'>Z refleksji środowych</title><content type='html'>Mat. 5:8&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;8. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Czyste serce&lt;span style="font-style: italic;"&gt;. &lt;/span&gt;Takie, w którym nie ma ciężaru i brudu winy. Skąd takie wziąć?&lt;br /&gt;Dziś usłyszałam znów, że należy wyznawać przed Panem swoje winy, nazywać każde przewinienie osobno, przynosić je w pokorze.&lt;br /&gt;Niby wszystko jest proste.&lt;br /&gt;Co zatem mnie zaniepokoiło?&lt;br /&gt;Zauważyłam, że trudno mi znaleźć swoje grzechy.&lt;br /&gt;Nie świadczy to o niewinności, wręcz przeciwnie.&lt;br /&gt;Znaczy, że wydaje mi się, że jestem prawie doskonała na co dzień, a to nawet w piśmie wygląda śmiesznie. Zadziwia mnie, co w sobie dostrzegam.&lt;br /&gt;A te wszystkie rzeczy, których jestem niepewna?&lt;br /&gt;Uznaję, że przecież miałam do nich prawo, że nie mogły być grzechem, bo niby co w nich złego w końcu?&lt;br /&gt;Przed Bogiem nie ma domniemania niewinności.&lt;br /&gt;On wie wszystko i ma nieomylną sprawiedliwość.&lt;br /&gt;Otworzyłam&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;zardzewiałe w zawiasach drzwi do jednej z komór serca. W moich myślach uwolnił się strumień obrazów, wyciszonych wyrzutów sumienia.&lt;br /&gt;Tak trudno je nazwać, tak trudno wyznać uchybienia. O ileż łatwej byłoby trwać w błogim zapomnieniu, że miały miejsce.&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Dodatkowe wersety pokrewne, polecam do przemyślenia:&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Ps. 24:4-5&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;4. Kto ma czyste dłonie i niewinne serce,&lt;br /&gt;Kto nie skłania duszy swej ku próżności i nie przysięga obłudnie,&lt;br /&gt;5. Ten dostąpi błogosławieństwa od Pana&lt;br /&gt;I sprawiedliwości od Boga, zbawiciela swego&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;2 Tym. 2:22&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;22. Młodzieńczych zaś pożądliwości się wystrzegaj, a zdążaj do sprawiedliwości, wiary, miłości, pokoju z tymi, którzy wzywają Pana z czystego serca.&lt;br /&gt;(BW)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-7098660925639352794?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/7098660925639352794/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/09/z-refleksji-srodowych-1.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/7098660925639352794'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/7098660925639352794'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/09/z-refleksji-srodowych-1.html' title='Z refleksji środowych'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-2201977315586821685</id><published>2009-09-23T10:21:00.004+02:00</published><updated>2009-09-25T22:26:50.407+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje myśli'/><title type='text'>Poranek</title><content type='html'>Czasem budzę się i jestem taka głodna. Głodna czyjejś obecności i głodna miłości. Jak dziś.&lt;br /&gt;Smutno mi wtedy i zastanawiam się, co jeszcze robię źle, dlaczego nie czerpię pełni radości z bycia z ludźmi i dawania siebie. Jest tego z pewnością za mało, fakt.&lt;br /&gt;Jakieś cztery lata temu postanowiłam zerwać z ustawicznym, więżącym głodem zakochania i przynależności. Modliłam się rok i moje serce zostało uwolnione, powierzyłam się Panu. Niedługo potem pozwoliłam sobie pokochać... Teraz Pan znów przywołuje mnie do porządku, On przede wszystkim, powinnam była pamiętać.&lt;br /&gt;Czy to znaczy, że mam być tak całkiem sama?&lt;br /&gt;Otworzyłam szafkę w kuchni i znalazłam masło orzechowe.&lt;br /&gt;Uśmiechnęłam się. Rodzice pamiętali, by kupić wczoraj mój przysmak.&lt;br /&gt;Najwyższy czas nauczyć się szukać miłości tam, gdzie ona na mnie czeka.&lt;br /&gt;Na pewno w rodzinie, objawia się w prostych działaniach.&lt;br /&gt;A pozostali?&lt;br /&gt;Trudno się dziwić, że są ostrożni, zaufanie i więzi budują powoli, stopniowo. Przecież sama też tak robię.&lt;br /&gt;Wybiegnięcie na ulicę i wołanie: niech mnie ktoś przytuli, niech mnie ktoś pokocha! byłoby co najmniej nieroztropne.&lt;br /&gt;Miłość rozżarza się tam, gdzie odpowiada się uśmiechem na uśmiech, gdzie jest słuchanie i szczere intencje. Tam, gdzie jest bezinteresowność i wytrwałość. Gdzie pojawia się miły gest i gdzie nie ma miejsca na urazę.&lt;br /&gt;To ta taka mała iskierka odbijająca się tanecznie na lśniącej powierzchni zaufania.&lt;br /&gt;Miłość można znaleźć pośród ludzi, przecież mają coś po swoim Tacie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;1 Kor. 13:4-13&lt;br /&gt;4. Miłość jest cierpliwa, miłość jest dobrotliwa, nie zazdrości, miłość nie jest chełpliwa, nie nadyma się,&lt;br /&gt;5. Nie postępuje nieprzystojnie, nie szuka swego, nie unosi się, nie myśli nic złego,&lt;br /&gt;6. Nie raduje się z niesprawiedliwości, ale się raduje z prawdy;&lt;br /&gt;7. Wszystko zakrywa, wszystkiemu wierzy, wszystkiego się spodziewa, wszystko znosi.&lt;br /&gt;8. Miłość nigdy nie ustaje;(...)&lt;br /&gt;13. Teraz więc pozostaje wiara, nadzieja, miłość, te trzy; lecz z nich największa jest miłość.&lt;br /&gt;(BW)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Czy mógłbyś wstawić zamiast słowa "miłość" swoje imię? Czy byłoby to prawdziwe? Czy umiesz żyć w miłości do wszystkich ludzi wokół siebie?&lt;br /&gt;Przyznam szczerze, że ja nie.&lt;br /&gt;Jeszcze nie ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-2201977315586821685?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/2201977315586821685/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/09/poranek.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/2201977315586821685'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/2201977315586821685'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/09/poranek.html' title='Poranek'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-5172733047704278007</id><published>2009-09-22T23:42:00.005+02:00</published><updated>2009-09-25T22:27:27.193+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje myśli'/><title type='text'>Post</title><content type='html'>Wiele można o nim przeczytać, wiele usłyszeć. Niektórzy go nakazują w danych terminach, inni uznają za niepotrzebny. Praktykuje się go w różnych kulturach i religiach.&lt;br /&gt;Post oczyszcza ciało i umysł. Przypomina człowiekowi, jak bardzo jest kruchy.&lt;br /&gt;Dla chrześcijanina nie ma sensu post bez modlitwy. Taki prowadziłby do pychy.&lt;br /&gt;Post jest modlitwą ciała. Pozycją pokory.&lt;br /&gt;Może wzmacniać modlitwę, świadczy o tym, że komuś na prawdę zależy.&lt;br /&gt;Zastanawiałam się wielokrotnie jak to jest: pościć?&lt;br /&gt;Dlaczego właściwie? Co to zmienia? Czy się liczy?&lt;br /&gt;Poszcząc człowiek zaczyna mieć inne priorytety.&lt;br /&gt;Tysiąc myśli na sekundę wypierane jest przez myśl "jestem głodny".&lt;br /&gt;Ta myśl przypomina natomiast o drugiej: "umyślnie jestem głodny".&lt;br /&gt;I tym sposobem trzecia myśl z tego ciągu, istota podjętego wyrzeczenia, dominuje nad kwintylionem spraw codziennych.&lt;br /&gt;Modlitwa przestaje odbijać się od sufitu i wołanie powtarzane jest co kilka chwil.&lt;br /&gt;Braknie miejsca na nieszczerość lub rutynę.&lt;br /&gt;Prośby stają się realne tak, jak rozmowa z drugim ziemianinem.&lt;br /&gt;Serce otwiera się, nie ma siły zgrywać kogoś samodzielnego.&lt;br /&gt;Post przemienia.&lt;br /&gt;Nie rozumiałam, póki nie spróbowałam.&lt;br /&gt;Pan daje ciszę i czeka w niej. Trzeba tylko chcieć go spotkać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-5172733047704278007?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/5172733047704278007/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/09/post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/5172733047704278007'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/5172733047704278007'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/09/post.html' title='Post'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5497681442135142244.post-6906855516383522374</id><published>2009-09-22T22:50:00.004+02:00</published><updated>2009-09-28T13:54:36.157+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje myśli'/><title type='text'>Początek</title><content type='html'>Dlaczego blog? Dlaczego taki?&lt;br /&gt;Wiele czasu w życiu poświęciłam autoanalizie, dryfowaniu między przeszłością a przyszłością z omijaniem teraźniejszości. Wiele użalałam się i rozmyślałam nad swoimi nieszczęściami. Jeszcze na szczęście nie większość mojego 19-letniego życia.&lt;br /&gt;Ostatnio powiedzmy... Pan mi coś pokazał. Boleśnie, dobitnie. Nie do końca umiem powiedzieć co.&lt;br /&gt;Pomyślałam: przyda mi się znów pamiętnik.&lt;br /&gt;Tym razem nie taki do wylewania czarnych myśli.&lt;br /&gt;Ten będzie dziennikiem.&lt;br /&gt;Dziennikiem dzielnej kobiety, którą chcę się stawać.&lt;br /&gt;Tak. Tu będę pisać o sobie, o swoim życiu, czasem wracać do przeszłości, ale głównie motywować siebie i może czytelników do zmian, do rozwoju.&lt;br /&gt;Wyznaczać cele i relacjonować jak dążę do ich realizacji.&lt;br /&gt;Dlaczego by nie zacząć właśnie teraz?&lt;br /&gt;Dlaczego by nie pomagać sobie takim oto publicznym środkiem przekazu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Witam zatem i zapraszam do lektury i dyskusji.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5497681442135142244-6906855516383522374?l=dzielna.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dzielna.blogspot.com/feeds/6906855516383522374/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/09/dlaczego-blog-dlaczego-taki-wiele-czasu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/6906855516383522374'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5497681442135142244/posts/default/6906855516383522374'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dzielna.blogspot.com/2009/09/dlaczego-blog-dlaczego-taki-wiele-czasu.html' title='Początek'/><author><name>dzielna</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17530587962771580610</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://lh3.ggpht.com/_mHEYCKiEuKw/So2OHPn1hqI/AAAAAAAAAAM/ji4LjCCTIZM/face.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
